Zgodnie z nową ustawą nakazującą pełne otwarcie archiwów radzieckich organów represji powinny zostać udostępnione wszelkie dokumenty z lat 1917–1991.„Niektórzy wierzą, że w ten sposób uda się wyłowić byłych agentów KGB w obecnym establishmencie politycznym" – napisała kijowska dziennikarka Mariana Piecuch.
Jednak szef Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej (odpowiednik polskiego IPN) Wołodymyr Wiatrowycz jest sceptyczny. „Dzięki tej ustawie będzie można zobaczyć wszystko to, co znajduje się w archiwach, ale niestety materiały dotyczące lat 70.–80. zostały dość znacznie przetrzebione i zostało ich niezbyt dużo" – powiedział.
Agent „Teresa"
Jako jednego z polityków podejrzewanych o współpracę z KGB podawano Hannę Herman, była dziennikarka Radia Wolna Europa, która za czasów prezydentury Witkora Janukowycza została zastępcą szefa jego administracji. Jako agent „Teresa" miała w latach 80. nawet inwigilować gdańską „Solidarność", a przede wszystkim jej kontakty z działaczami z Ukrainy i Łotwy. Herman gwałtownie zaprzeczała tym informacjom, jakie pojawiły się już cztery lata temu, a obecnie okazało się, że są one nieweryfikowalne mimo otwarcia archiwów.
W samej Służbie Bezpieczeństwa Ukrainy znajduje się ponad 800 tys. akt spraw prowadzonych przez rozliczne radzieckie organy od WCzK przez GPU, OGPU, NKWD, NKGB po KGB. „Najwięcej zostanie upublicznionych materiałów dotyczących lat 30. i 50. Możliwe, że nie mają one dzisiaj dużego znaczenia politycznego, ale mają ogromne znaczenie poznawcze. (...) A najważniejsze to i tak ustalenie nazwisk ofiar, każdego zamordowanego czy represjonowanego. To nasz moralny obowiązek" – sądzi Wiatrowycz.
„Z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa narodowego o ileż ważniejsze są archiwa z czasów (prezydentur) Kuczmy i Janukowycza. Jeśli nie można ich otworzyć, to należy powołać specjalną komisję, która by je zbadała, a prowokatorom dać sześciomiesięczny termin na ujawnienie się" – uważa z kolei publicysta Witalij Portnikow.
W Kijowie uważają, że właśnie za czasów obu wymienionych prezydentur została rozbudowana w kraju rosyjska agentura, która w ciągu ostatniego roku współdziałała z agresorami. Po zeszłorocznym zwycięstwie Majdanu do Rosji uciekli prawie wszyscy ukraińscy urzędnicy odpowiedzialni za bezpieczeństwo kraju, poczynając od ministrów obrony i spraw wewnętrznych po szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.