Taki obraz wyłania się ze wszystkich ostatnich sondaży i badań opinii społecznej. Renomowany Instytut Allensbach pokusił się jednak o badania nie tyle na temat uchodźców, ile islamu. Nawiązując do słynnego zdania byłego prezydenta Christiana Wulffa, respondentom zadano pytanie: Czy islam należy do Niemiec?
Dwie trzecie obywateli uważa, że nie należy. Za przeciwną tezą opowiada się zaledwie co piąty Niemiec (22 proc.)
– Takie wyniki trzeba traktować poważnie – twierdzi Thomas Petersen z Instytutu Allensbach. Nie dostrzega w nich jednak oznak nienawiści do muzułmanów; odrzucenie islamu jako części niemieckiej tożsamości ma być wynikiem „wpływu zachodniej kultury" i liczącego półtora tysiąca lat konfliktu pomiędzy zachodnią kulturą a światem islamu.
Taka interpretacja kłóci się znacznie z ubiegłorocznymi badaniami instytutu Forsa, z których wynikało, że 44 proc. Niemców uznawało za prawdziwe zdanie wypowiedziane przez prezydenta Wulffa w 2010 r., a więc dwa razy więcej niż obecnie. Spadek jest bez wątpienia wynikiem szturmu uchodźców na Niemcy, z których większość to wyznawcy islamu. Jednocześnie duża liczba Niemców podzielających do niedawna pogląd prezydenta Wulffa świadczy o tym, jak wielką rolę odgrywa w mentalności współczesnych Niemców poprawność polityczna.
– Obawy i lęki związane z falą imigracji są najczęściej jawnie artykułowane w gronie bliskich i znajomych. Inaczej w wypadku publicznych deklaracji czy nawet sondaży, gdyż nikt nie chce być zakwalifikowany do grona prawicowych ekstremistów – mówi „Rz" prof. Klaus Schroeder z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie.
Kanclerz Angela Merkel jeszcze dwa miesiące temu zapewniała, że „bez wątpienia islam należy już do Niemiec". Było to jeszcze przed podjęciem brzemiennej w skutki decyzji o ewakuacji z Węgier tysięcy uchodźców do Bawarii. Od tego czasu obywatele RFN w coraz większej liczbie demonstrują w sondażach swoją dezaprobatę dla polityki prowadzonej przez rząd Angeli Merkel. O ile na początku września 66 proc. obywateli popierało jego politykę, o tyle pod koniec tego miesiąca 59 proc. oceniło jak najgorzej decyzję pani kanclerz o otwarciu granic dla zgromadzonych na Węgrzech uchodźców.