To decyzja izraelskiego Sądu Najwyższego. Znacznie łagodniejsza niż wyrok sądu w Jerozolimie, który w zeszłym roku chciał wysłać Olmerta do więzienia na sześć lat.
Nigdy jeszcze polityk, który zajmował najważniejszy urząd w Izraelu (czyli był premierem), nie został skazany na więzienie. 70-letni dziś Olmert jest zamieszany w aferę łapówkarską na rynku nieruchomości – największą w historii Izraela.
Oprócz niego skazano za nią jeszcze siedmiu urzędników i biznesmenów. Afera związana jest z budową osiedla Holyland (Ziemia Święta) na południowym przedmieściu Jerozolimy. Składa się ono z wielkich bloków i trzydziestokilkupiętrowej wieży – co nie pasuje do skrojonej na ludzką miarę Jerozolimy. W luksusowych apartamentach zamieszkali celebryci, biznesmeni, adwokaci.
Zezwolenie na budowę deweloper uzyskał jednak dzięki łapówkom, które płynęły do urzędników samorządowych. Olmert był wtedy burmistrzem Jerozolimy.
W zeszłym roku sąd okręgowy uznał za uzasadnione dwa zarzuty korupcyjne związane z aferą Holyland. Sąd Najwyższy odrzucił teraz jeden z nich.
– To częściowy sukces Olmerta, bo był to zarzut poważniejszy. Ale jednak został skazany, nie ma żadnych szans na powrót do polityki – komentuje dla „Rzeczpospolitej" Joaw Dotan, profesor prawa Uniwersytetu Hebrajskiego w Jerozolimie.
Sam Olmert, premier w latach 2005–2009, po wyroku powiedział, że „wielki ciężar został zdjęty z jego pleców". Był przez wiele lat politykiem prawicowego Likudu, a potem jednym z twórców nowej centrowej partii Kadima.
Olmert jest pierwszym skazanym premierem, ale w Izraelu wielu ważnych polityków kończy z wyrokami (za sprawy korupcyjne lub seksualne). Są wśród nich były prezydent Mosze Kacaw, eksszefowie resortów: obrony Jicchak Mordechaj i MSW Arieh Deri, inni ministrowie, kilkunastu posłów Knesetu, burmistrzowie Jerozolimy i Ramat Gan.
– Nie sądzę, by izraelscy politycy byli bardziej skorumpowani niż w innych krajach, ale nasz system prawny jest na tyle silny, solidny i sprawny, że może w odpowiedni sposób reagować – mówi „Rz" prof. Dotan.