– To eksperyment nieposiadający zdolności przeżycia – powiedział o kraju Milorad Dodik.

Jego zwolennicy w parlamencie Republiki Serbskiej (jednej z trzech części składowych bośniackiej federacji) przegłosowali utworzenie własnych sił zbrojnych oraz systemu celnego i podatkowego, a także sądowego. Faktycznie oznacza to zniszczenie państwa.

Salę wcześniej jednak opuścili serbscy przeciwnicy Dodika, za jego propozycjami głosowało pozostałych 43 deputowanych z 83. A decyzję musi jeszcze zatwierdzić Izba Narodów, czyli senat całej Bośni i Hercegowiny. Tam Serbowie nie mogą liczyć na większość, nie wiadomo jednak czy Dodik nie zdecyduje się na działania bezprawne.

Czytaj więcej

Afrykański spór prawosławnych o Ukrainę

Ponieważ decyzja jego zwolenników oznacza faktyczne zerwanie porozumień z Dayton (zawartych w 1995 roku i kończących krwawą, czteroletnią wojnę domową) a wynegocjowanych pod egidą Zachodu, USA nałożyły sankcje na Dodika, kilku jego współpracowników oraz telewizję ATV z Banja Luki (stolicy Serbskiej Republiki), która należy do rodziny serbskiego lidera. Jednocześnie Niemcy domagają się od UE również wprowadzenia sankcji na niego.

Sankcje ogłoszono tuż przed uroczyście obchodzonym Dniem Serbskiej Republiki, w rocznicę ogłoszenia jej powstania w styczniu 1992 roku. Ale pozostali mieszkańcy Bośni uważają, że właśnie ta proklamacja zamieniła trwające w owym czasie starcia etniczne w długą wojnę, w której bośniackich Serbów wspierał Belgrad. Obecnie Sąd Konstytucyjny Bośni już dwukrotnie uznawał obchodzenie rocznicy za sprzeczne z konstytucją.

Pod naciskiem zaś Wysokiego Przedstawiciela ONZ ds. Bośni w Sarajewie przyjęto ustawę wprowadzającą kary za negowanie ludobójstwa w czasie wojny domowej oraz honorowanie przestępców wojennych. Serbowie przyjęli to jako represję skierowaną przeciw sobie, mimo że wszystkie trzy społeczności mieszkające w Bośni (również chorwacka i bośniacka) mają własne problemy z historią wojny domowej z lat 90.

Czytaj więcej

Problem z ciałem Lenina wiecznie żywy. Cerkiew chce przenieść go na cmentarz

Nim Dodik doprowadził do podjęcia uchwał przez parlament Republiki Serbskiej, w grudniu spotkał się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. A zaraz po ogłoszeniu amerykańskich sankcji – jak sam twierdzi – dzwonił do prezydenta Serbii Aleksandra Vucicia, który miał powiedzieć mu, że ich nie poprze. Jeśli tak, to będą miały niewiele sensu, gdyż Republika Serbska w Bośni jest uzależniona prawie wyłącznie od Belgradu. Dodik mówi też, że jego działania popierają również Chiny, choć nie ma na to żadnego dowodu, a w ostatnim czasie nie kontaktował się z Pekinem.