Reklama

Petersburg zapomniał o rewolucji

Niemal dokładnie 90 lat temu zaczęła się tu rewolucja bolszewicka. Ale podczas wczorajszych wyborów w mieście – jeszcze niedawno nazywanym Leningradem – komuniści zmierzali ku kolejnej porażce. A putinowska Jedna Rosja ku kolejnej wygranej.

Mimo wyborów miasto wyglądało tak jak zwykle, przysypywane coraz grubszą warstwą śniegu. Po stojącym u brzegu Newy historycznym krążowniku „Aurora” krążyła spora grupa turystów. Obowiązkowym miejscem do zrobienia fotografii było potężne dziobowe działo. Na rozmieszczonej pod pokładem ekspozycji młoda kobieta pokazuje dziecku niewielkie brązowe popiersie przedstawiające marynarza.

– To on wystrzelił z działa, rozpoczynając w ten sposób rewolucję październikową – wyjaśnia chłopcu. Bo to jest słynny okręt i słynne działo. Wystrzał był sygnałem do ataku na Pałac Zimowy, gdzie urzędował rząd tymczasowy. – Ja miałabym głosować na komunistów? – dziwi się dziewczyna. – Dlatego że z dzieckiem zwiedzam „Aurorę”? A co to ma do rzeczy?

Kobieta opowiada, że przyszła tu prosto z lokalu wyborczego. – My nie na komunistów głosujemy. To jest już Petersburg, nie Leningrad – dodaje.

– O komunistach chcą tu zapomnieć – mówi z goryczą starszy siwowłosy mężczyzna. Spod rozpiętego palta wystaje szara marynarka z rzędami medali.

– Chcą zapomnieć o rewolucji. Myślą, że jak wymazali nazwę Leningrad, to już wszystko mogą. A to dzięki partii komunistycznej wygraliśmy wojnę! – kiwa głową.

Reklama
Reklama

On oczywiście głosował na komunistów, wierząc, że możliwe jest zapowiadane przez nich wielkie cięcie cen. 30 proc. na chleb i bułki, 24 proc. na kiełbasę, 16,7 proc. na wódkę. Tyle że głos partyjnego weterana niewiele pomoże: komuniści są w Rosji coraz słabsi i wydawana przez nich w starym stylu gazeta „Prawda” przekonuje niewielu.

– Chwała Bogu, w Petersburgu zapomnieliśmy już o rewolucji – mówi Andriej Gagarin, marszałek Sanktpetersburskiego Zgromadzenia Szlachty, potomek książąt Gagarinów. – Ja sam odwiedzam „Aurorę”, bo w 1905 r. brała udział w bitwie pod Cuszimą i zginął w niej mój dziadek.

Na pytanie, na kogo w wyborach oddał swój głos, nie chce odpowiedzieć, choć pewne jest jedno: nie na komunistów.

Petersburg w rekordowo krótkim czasie stał się nowoczesnym miastem i być może dlatego niemal każdy wychodzący z oznaczonych biało-niebiesko-czerwonymi kolorami siedzib komisji wyborczych podkreślał: „głosowałem na Jedną Rosję”. Bo, jak mówili, tylko Putin jest dla nich gwarancją, że wszystko będzie dalej szło w dobrym kierunku. Jak najdalej od rewolucji sprzed dziewięćdziesięciu lat.

Piotr Kościński z Petersburga

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1475
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Materiał Promocyjny
Dane zamiast deklaracji. ESG oparte na faktach
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1474
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1473
Świat
Dlaczego Rosja nigdy się nie zmieni? „Karmienie obywateli kłamstwem”
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama