„Niech zostawią wreszcie w spokoju Rachidę Dati! Zajadłość jej przeciwników jest bezwstydna i niesprawiedliwa” – oburzyła się w wywiadzie dla tygodnika „Le Journal du Dimanche”. Pani Royal była pierwszą kobietą we Francji, która urodziła dziecko (w 1992 roku), będąc ministrem.

Konkurentka Nicolasa Sarkozy'ego w wyborach w 2007 roku przyznaje jednak, że „wstanie z łóżka pięć dni po cesarskim cięciu było niewątpliwie zbyt pospieszne”. Całą winą obciąża jednak prezydenta. „Jaki wybór się ma, gdy jest się ministrem sprawiedliwości, a prezydent Republiki postanawia ogłosić kluczową reformę sprawiedliwości we środę, podczas gdy w piątek urodziło się dziecko?” – broniła Rachidy Dati.

Pani Royal nie darowała sobie jednak też drobnej uszczypliwości pod adresem „ofiary” bezwzględnego prezydenta. „Radziłabym ojcu dziecka, by wziął urlop ojcowski, ten Królewski ( po francusku – Royal – red.) prezent, który zafundowałam wszystkim ojcom, kiedy byłam ministrem do spraw rodziny” – powiedziała socjalistka.

Problem w tym, że ojciec córeczki 43-letniej Rachidy Dati się nie ujawnił, a i ona nie chce zdradzić, kto nim jest. Wśród potencjalnych tatusiów wymieniano między innymi samego prezydenta, francuskiego ministra sportu Bernarda Laporte'a oraz byłego premiera Hiszpanii José Marię Aznara.