Reklama

Słowacka gazeta musi zapłacić premierowi

Popularny słowacki tygodnik musi zapłacić wysoką grzywnę za to, że opublikował wypowiedzi premiera bez jego zgody. Słowackie media są oburzone.

Aktualizacja: 16.05.2009 14:00 Publikacja: 16.05.2009 12:33

Premier Słowacji Robert Fico

Premier Słowacji Robert Fico

Foto: AFP

66 tysięcy euro – tyle „Plus1 dzień” musi zapłacić za ujawnienie starcia między politykiem a dziennikarzami pisma. Reporterzy twierdzą, że premier najpierw odmówił udzielenia im wywiadu, potem zmieszał ich z błotem, nazywając podłymi draniami. Robert Fico stanowczo temu zaprzecza. Twierdzi, że dziennikarze wymyślili incydent, by mu zaszkodzić.

Dziennikarze nie nagrali wypowiedzi polityka oraz nie byli w stanie zaprezentować niezależnych świadków zdarzenia. Sąd pierwszej instancji uznał więc, że bezpodstawnie obrazili szefa rządu.

– To niewspółmiernie wysoka grzywna za tego typu wykroczenie – twierdzi dziennik „SME”. Według gazety ten sam sąd niedawno skazał pijanego kierowcę, który zabił kobietę, na zapłacenie zaledwie 7 tysięcy euro grzywny. I rozłożył tę grzywnę na miesięczne raty po 116 euro.

– O wyroku sądu dowiedzieliśmy się z mediów. Nie zostaliśmy nawet powiadomieni o terminie rozprawy – skarży się też redaktor naczelna „Plus 1 dzień” Nancy Zavodska. Tygodnik zapowiedział już złożenie apelacji. – Nie poddamy się bez walki. Stoimy murem za naszymi reporterami – twierdzi redaktor naczelna. Również Związek Słowackich Dziennikarzy jest wstrząśnięty wyrokiem. – Wysokie grzywny mogą sparaliżować media i prowadzić do powrotu cenzury – ostrzegła szefowa związku Zuzanna Krutka.

– Słowackie sądownictwo powinno brać przykład z krajów Europy Zachodniej, gdzie grzywny są symboliczne – dodał przewodniczący Związku Prasy Periodycznej na Słowacji Milosz Nemeczek.

Reklama
Reklama

Nie pierwszy raz premier Fico starł się ze słowackimi mediami. Szef lewicowego rządu wygrał już kilka podobnych procesów. Na skargach zarobił w sumie ponad 25 tysięcy euro. Nieraz groził też dziennikarzom, że ich publikacjami, sprzecznymi z interesami rządu, zajmie się Rada Bezpieczeństwa Państwa.

– Słowackie media są nieobiektywne, wrogie rządowi i szkodzą interesom narodowym. O korupcji słowackich mediów krążą legendy – twierdził Fico, który określił niegdyś dziennikarzy – jego zdaniem opozycyjnych – jako „piszące prostytutki”.

Walkę z prawicowymi mediami ułatwia premierowi kontrowersyjna nowelizacja prawa prasowego z 8 kwietnia 2008 roku. Ustawa zmusza wydawców do zamieszczania sprostowania za każdym razem, gdy jeden z członków rządu lub inny przedstawiciel państwowych instytucji poczuje się urażony artykułem na swój temat. Nawet wtedy, gdy zawarte w nim informacje są prawdziwe. Sprostowanie musi zostać zamieszczone na tej samej stronie co artykuł w ciągu trzech dni od jego publikacji. W przeciwnym wypadku wydawcy grozi grzywna w wysokości 4,6 tys. euro.

W proteście przeciwko nowelizacji prawicowa opozycja przez dwa miesiące blokowała ratyfikację traktatu lizbońskiego. Na próżno. Nie pomogła również akcja sześciu największych opiniotwórczych dzienników, które ukazały się z pierwszą stroną w postaci nekrologu, ani protesty OBWE i Freedom House.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1455
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1454
Świat
Tym otruto Aleksieja Nawalnego. Czym jest toksyna żaby drzewołazowatej?
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1453
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama