Białoruscy historycy nic nie wiedzą o konserwatorskich kwalifikacjach pracowników firmy Europrestiż należącej do prezesa ZPB, biznesmena Stanisława Siemaszki. Ale to właśnie ta firma otrzymała od władz zamówienie na roboty renowacyjne w Zamku Nowym i Zamku Starym, zwanym także Zamkiem Batorego. Oba znajdują się w Grodnie.
– Zaangażujemy specjalistów w tej dziedzinie, zrobimy ładne zamki – zapewnił Stanisław Siemaszko w rozmowie z białoruskim Radiem Swoboda.
– To skandal – nie kryje oburzenia w rozmowie z „Rz” przewodniczący Towarzyst- wa Ochrony Pomników Anton Astapowicz. Ekspert nie przypomina sobie, by tak odpowiedzialne prace, jak konserwacja bezcennych obiektów historycznego dziedzictwa, zlecano kiedykolwiek firmom, które nie mają żadnego doświadczenia w tej dziedzinie.
Wcześniej prace w obu zamkach prowadziła agencja podległa Ministerstwu Architektury i Budownictwa. Na pytanie, czy znane mu są przypadki, gdy prace konserwatorskie, będące w gestii instytucji państwowych, były oddawane w prywatne ręce, Astapowicz odpowiada: – Po tym, jak pana Siemaszkę wyznaczono na szefa kontrolowanego przez władze ZPB, przestał być osobą prywatną. Jest już niemal urzędnikiem państwowym. Mówiąc zaś poważnie, w najbliższych dniach skieruję do władz Grodna oficjalny wniosek, by przedstawiono uzasadnienie tej decyzji – dodaje.
Astapowicz nie wyklucza, że doszło do korupcji, gdyż tak kosztowne zamówienie (mowa o setkach tysięcy, jeśli nie milionach dolarów), jakim jest renowacja dwóch zamków królewskich – średniowiecznego i XVIII-wiecznego – nie powinno być zlecane bez uczciwego przetargu.