Propozycję wysunął wiceminister ds. rozwoju gospodarczego Adolfo Urso. Szara eminencja opozycyjnej Partii Demokratycznej, były premier Massimo D’Alema natychmiast ją poparł: – Nie widzę przeszkód, by dzieciom wyznającym islam zaoferować jako alternatywę w szkole lekcje ich religii – stwierdził.

Kardynał Renato Raffaele Martino, przewodniczący Papieskiej Rady Iustitia et Pax, stwierdził, że jeśli przyjmuje się imigrantów, którzy przybywają do Włoch ze swoją kulturą i religią, to powinni mieć oni prawo do pobierania lekcji własnej wiary w szkole. Zwłaszcza że wolność wyznania to jedna z podstawowych zasad, o których mówi Deklaracja praw człowieka ONZ.

Dodał, że dzięki mechanizmowi kontroli nauczycieli i programu nauczania islamskie dzieci nie byłyby narażone na indoktrynację ze strony fundamentalistycznych imamów. Włoskie media przypominają, że w 1999 r. kardynał Joseph Ratzinger na łamach „Welt am Sonntag” wypowiedział się za lekcjami islamu w szkołach niemieckich.

Zdecydowanie przeciwny idei jest jednak przewodniczący Konferencji Episkopatu Włoch kardynał Angelo Bagnasco. W wywiadzie dla dziennika „Corriere della Sera” hierarcha stwierdził, że nauczanie religii katolickiej we włoskich szkołach „pomaga zrozumieć naszą historię i kulturę” i dlatego jest potrzebne. Nie widzi natomiast potrzeby organizowania lekcji islamu.

Podobnego zdania jest naczelny rabin Rzymu Riccardo Di Segni. Wskazuje, że Włochy są krajem katolickim i ponad 90 procent rodziców i uczniów życzy sobie nauki religii katolickiej w szkołach, więc jej obecność jest usprawiedliwiona. Domaganie się w związku z tym lekcji islamu czy judaizmu uznał za bezsensowne i niepraktyczne.

We Włoszech, gdzie legalnie mieszka 500 tysięcy muzułmanów, religia katolicka nauczana jest w szkołach na mocy konkordatu, ale nawet w placówkach katolickich nie jest przedmiotem obowiązkowym.

[i]—Piotr Kowalczuk z Rzymu[/i]