[i]Korespondencja z Moskwy[/i]
Igor Sutiagin, jeden z bohaterów skandalu szpiegowskiego ostatniego lata (był wśród czterech osób wymienionych na rosyjskich agentów deportowanych z USA), obecnie przebywa w Londynie. We wspomnieniach opublikowanych przez portal „Prawa człowieka w Rosji” opowiada, że podczas jednego z przesłuchań w trakcie śledztwa prowadzonego przez pułkownika psychologa został ugoszczony nietypowym poczęstunkiem. Lekarz zaproponował mu koniak, a w charakterze zakąski – talerz barszczu ukraińskiego. Po przesłuchaniu, które zostało nagrane na wideo i – jak twierdzi Sutiagin – wykorzystane jako dowód jego działalności na szkodę Rosji, czuł się dziwnie i stwierdził u siebie zaniki pamięci. Podejrzewa, że podano mu leki psychotropowe.
Adwokat naukowca Anna Stawicka podkreślała wczoraj, że jej klient nie „twierdził”, że pracownicy FSB podali mu psychotropy, ale jedynie opisał swoje samopoczucie po przesłuchaniu i rozważał jedną z wersji.
Służby specjalne natychmiast wystąpiły z dementi. Anonimowy przedstawiciel jednego z resortów siłowych znający sprawę Sutiagina miał powiedzieć agencji RIA Nowosti, że informacje o stosowaniu środków psychotropowych są „od początku do końca wymysłem”.
– Nie ma nic dziwnego w tym, że Sutiagin właśnie teraz zaczął tę kampanię PR – mówił rozmówca agencji, przekonując, że naukowiec chce zwrócić na siebie uwagę. – Robi to na zamówienie tych, dla których pracował wcześniej – oświadczył, mając zapewne na myśli amerykański wywiad.