– Wyjeżdżam uspokojony, jeśli chodzi o przebieg grudniowego szczytu UE – powiedział Donald Tusk po wczorajszych rozmowach w Berlinie z kanclerz Angelą Merkel. Wyjaśnił, że Polska i Niemcy mają taki sam pogląd na sprawę wychodzenia z kryzysu finansowego i wprowadzenia mechanizmów sprzyjających dyscyplinie budżetowej.
Premier i siedmiu ministrów przyjechali do stolicy Niemiec na kilka godzin w ramach konsultacji rządowych. Rozmowy przebiegały szybko i sprawnie nie tylko dlatego, że w Warszawie czekał Dmitrij Miedwiediew, ale – jak podkreślał Tusk – w relacjach polsko-niemieckich osiągnięto stopień zaufania umożliwiający rozwiązanie wszelkich problemów. Takich jak dostęp tankowców do portów w Świnoujściu i Szczecinie po wybudowaniu gazociągu północnego.
[wyimek]Na czerwiec 2011 roku zaplanowano pierwsze wspólne posiedzenie rządów Polski i Niemiec [/wyimek]
– Nie ma żadnych zagrożeń dla dostępu od strony zachodniej. W sprawie korytarza północnego dojdziemy do porozumienia – zapewnił premier. Pani kanclerz oświadczyła, że gdyby w przyszłości okazało się konieczne pogłębienie północnego toru wodnego, to przebiegający po dnie morza gazociąg nie może się okazać przeszkodą. – Sytuacja prawna jest tu jasna – powiedziała.
Zapewniła też, że Polska może liczyć na współpracę Niemiec w trakcie swego przywództwa w UE w drugiej połowie przyszłego roku, zwłaszcza jeśli chodzi o realizację unijnego programu Partnerstwo Wschodnie. – Niemcy traktują Polskę jako niezbędnego partnera w polityce wschodniej na całym obszarze postradzieckim wykraczającej poza unijny program partnerstwa – twierdzi Kai Olaf Lang, ekspert fundacji „Nauka i polityka”. Dlatego Berlin nie kryje zadowolenia ze zbliżenia polsko-rosyjskiego.