Przywódca organizacji Żmicier Daszkiewicz został skazany na dwa lata kolonii karnej, szef mińskiego oddziału Młodego Frontu Eduard Łobau – na cztery. Skazani i obrońcy praw człowieka uznali wyrok za wynik prowokacji.

Do przestępstwa miało dojść w Mińsku 18 grudnia, w przeddzień wyborów prezydenckich. Oskarżyciele twierdzą, że Daszkiewicz i Łobau na prośbę dwóch przechodniów o papierosa zareagowali przemocą. Łobau miał się posłużyć w bójce metalowym prętem.

Ofiary pobicia zeznawały w sądzie zza uchylonych drzwi przylegającego do sali sądowej pomieszczenia. Sędzia Alena Szylko zgodziła się na ochronę ich wizerunku. Adwokaci Daszkiewicza i Łobaua zwracali uwagę sądu, iż ofiary mają doskonale opanowane słownictwo procesowe, co jest typowe dla współpracowników milicji. Protokoły z ich przesłuchań okazały się identyczne, łącznie z popełnionymi w nich błę-dami gramatycznymi. Aby rozwiać podejrzenia co do ukrywających tożsamość ofiar pobicia, obrona wystąpiła z wnioskiem o przeprowadzenie dodatkowych czynności sądowych. Wnioski w tej sprawie zostały odrzucone.

Tezę o prowokacji, z którą wystąpili adwokaci oskarżonych, podtrzymuje obrońca praw człowieka Walancin Stefanowicz. W rozmowie z „Rz" zaznaczył, iż prowokacje milicyjne wobec opozycjonistów były szeroko stosowane również przed wyborami prezydenckimi w 2006 roku. – Skazanie Daszkiewicza i Łobaua to wynik inscenizowanej bójki w celu niedopuszczenia ich do udziału w powyborczym proteście opozycji 19 grudnia – przekonuje Stefanowicz.

Korespondencja z Grodna