62-letni Dominique Strauss-Kahn – oskarżony o gwałt na 32-letniej pokojówce w hotelu Sofitel na Manhattanie – ma jutro stanąć przed nowojorskim sądem. Na dziś prokuratorzy zaprosili jego domniemaną ofiarę Nafissatou Diallo.
Zdaniem adwokata kobiety Kennetha Thompsona oskarżyciele zamierzają wycofać wszelkie zarzuty wobec francuskiego polityka albo chociaż ich część. „Gdyby nie zamierzali tego robić, to nie byłoby potrzeby organizowania takiego spotkania. Po prostu poszliby do sądu i powiedzieli: będziemy kontynuowali tę sprawę" – przekonuje Thompson na łamach „New York Timesa".
Również eksperci cytowani przez agencję Bloomberg spodziewają się, że oskarżyciele wkrótce uwolnią Straussa-Kahna od wszelkich zarzutów. „Jeśli nie wierzą, że mogą udowodnić winę ponad wszelką wątpliwość, to mają obowiązek się wycofać" – tłumaczy Thomas Curran, były prokurator na Manhattanie.
Dominique Strauss-Kahn – jeszcze kilka miesięcy temu uważany za jedną z najbardziej wpływowych osób na świecie i mający spore szanse na zwycięstwo w wyborach prezydenta Francji – został aresztowany 14 maja. Pokazano wówczas skutego kajdankami szefa Międzynarodowego Funduszu Walutowego w świetle kamer, prokuratorzy przekonywali, że mają solidne dowody, a tutejsze media wychwalały amerykański wymiar sprawiedliwości, dzięki któremu uboga pokojówka może pokonać potężnego finansistę.
Adwokaci Straussa-Kahna z trudem przekonali wówczas sąd do zamiany celi na areszt domowy. Po kilku tygodniach okazało się jednak, że główny świadek prokuratury – pokojówka Nafissatou Diallo – nie jest do końca wiarygodny. Jej zeznania były pełne sprzeczności, poza tym wyszło na jaw, że kobieta skłamała we wniosku o azyl, informując władze imigracyjne, że w rodzinnej Gwinei padła ofiarą gwałtu zbiorowego. Zaczęto też podejrzewać, że mająca powiązania ze światem przestępczym kobieta chce po prostu wydobyć od finansisty duże pieniądze.