Do 29 kwietnia powinny być znane jego szczegóły. Tak ustalono, gdy szefowi dyplomacji USA Johnowi Kerry'emu udało się namówić obie strony, by wróciły do bezpośrednich negocjacji (stało się to 29 lipca zeszłego roku). Jednak, jak pisze dziennik „Jerusalem Post", Amerykanie już tak sztywno nie trzymają się daty 29 kwietnia.
Czołowy izraelski politolog prof. Efraim Inbar uważa, że nie po raz pierwszy USA będą zawiedzione efektami swoich pomysłów bliskowschodnich: – Jest tyle problemów do rozwiązania, że będzie dobrze, jak następne pokolenie ułoży stosunki z Palestyńczykami – mówi „Rz".