Reklama

Sankcje USA - policzek dla reżimu Kima

Władze w Pjongjangu z oburzeniem przyjęły nałożenie nowych sankcji USA w odwecie za hakerski atak na Sony Pictures.

Aktualizacja: 05.01.2015 07:15 Publikacja: 05.01.2015 00:00

Nie wiadomo, czy noworoczną deklarację Kim Dzong Una o gotowości podjęcia rozmów z Seulem można trak

Nie wiadomo, czy noworoczną deklarację Kim Dzong Una o gotowości podjęcia rozmów z Seulem można traktować poważnie

Foto: AFP/KCNA via KNS

W związku z tym, że FBI podtrzymała swoje twierdzenia o tym, że ataku dokonali hakerzy inspirowani przez Koreę Północną, rząd USA zdecydował się w piątek na objęcie sankcjami trzech firm z KRL-D działających za granicą i dziesięciu urzędników. Organizacje objęte sankcjami to Generalne Biuro Wywiadu (główna instytucja wywiadowcza KRL-D), firma Tangun prowadząca badania rozwojowe uzbrojenia i Komid – oficjalnie główny północnokoreański eksporter broni.

Objęte sankcjami osoby to przedstawiciele firmy Komid w Rosji, Syrii, Iranie i Sudanie. Wskazanie na nich ma zapewne utrudnić eksport koreańskiej broni, co jest źródłem sporych dochodów reżimu. Nie można wykluczyć, że występujące w ostatnich dniach grudnia całkowite, kilkugodzinne wyłączenia internetu w Korei Północnej także były formą ukarania reżimu, choć oficjalnie nikt nie potwierdził, że awarie były skutkiem celowego działania.

Słaba groźba

– Nie sądzę, by takie sankcje mogły wywołać poważniejszy skutek – mówi „Rz" Nicolas Levi, ekspert ds. Korei w Centrum Studiów Polska–Azja. – W takich przypadkach władze północnokoreańskie wymieniają po prostu swoich „spalonych" przedstawicieli i wszystko toczy się po staremu. Z kolei ograniczenie eksportu dóbr luksusowych nie ma żadnego znaczenia gospodarczego. Poza tym wszystko, czego potrzebują partyjni bonzowie, i tak do nich trafia okrężną drogą – tłumaczy Nicolas Levi.

Reżim północnokoreański konsekwentnie odrzuca wszelkie oskarżenia dotyczące zorganizowania ataku na serwery Sony Pictures i pogróżek wobec kin, które odważyłyby się wyświetlić film „Wywiad" parodiujący postać Kim Dzong Una, przywódcy KRL-D. Wedle oficjalnego komunikatu władz w Pjongjangu wszelkie oskarżenia ze strony USA są bezpodstawne i świadczą jedynie o „konsekwentnej wrogości amerykańskiego rządu". W charakterystycznym dla propagandy Pjongjangu stylu prezydent Obama nazwany został wcześniej „małpą", a rządzony przez niego kraj to „szambo terroryzmu znane jako USA".

Problem w tym, że część amerykańskich publicystów i analityków także wyraża wątpliwości, czy rzeczywiście informatycy działający na zlecenie władz północnokoreańskich byliby zdolni do przeprowadzenia takiej akcji. Dowodów brak, a poszlaki – jak choćby część kodu w złośliwym oprogramowaniu znalezionym po atakach na serwery Sony albo adresy serwerów wykorzystanych do ataku – są słabe.

Reklama
Reklama

Zastanawiające jest także to, że sprawcy włamania z grupy hakerskiej Strażnicy Pokoju dopiero po kilku dniach zaczęli nawiązywać do filmu „Wywiad", co może wręcz sugerować, że ich pierwotna motywacja była inna. Analitycy niezależnej grupy Norse Corp nie wykluczają, że w ataku mógł pomóc nawet ktoś – np. jakiś skonfliktowany z szefostwem pracownik – wewnątrz firmy Sony.

Być może FBI posiada precyzyjniejsze informacje wywiadowcze, jednak nie można wykluczyć, że funkcją sankcji w tej sytuacji jest raczej demonstracja zdecydowania Białego Domu, a także irytacji wieloletnią polityką prowokacji i unikania porozumienia ze światem zewnętrznym w kwestiach bezpieczeństwa regionalnego, a zwłaszcza programu zbrojeń jądrowych KRL-D.

Obecne restrykcje to i tak jedynie symboliczne uzupełnienie znacznie bardziej dotkliwych sankcji międzynarodowych, które praktycznie odcięły Koreę Północną od swobodnej wymiany handlowej ze światem. Kolejnym krokiem mogłoby być ponowne umieszczenie KRL-D na liście krajów sponsorujących terroryzm, o czym prezydent Barack Obama mówił jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Z listy tej reżim Kimów został zdjęty w 2008 r. przez administrację prezydenta Busha dla zachęty do współpracy w czasie negocjacji o północnokoreańskim programie jądrowym.

Szansa na dialog

Niezależnie od napięcia w relacjach z USA na przełomie roku pojawiła się nadzieja na wznowienie rozmów obu państw koreańskich. Najpierw 29 grudnia rząd południowokoreański przedstawił propozycje negocjacji Kimowi Yang-gonowi, sekretarzowi Wydziału Frontu Zjednoczenia w rządzącej na północy Partii Pracy. Okazją do takiego kroku miałaby być przypadająca w 2015 r. 70. rocznica zakończenia wojny koreańskiej.

Do możliwości podjęcia rozmów odniósł się w swoim noworocznym wystąpieniu sam Kim Dzong Un, który nie wykluczył, że mogłyby się one odbyć „na najwyższym szczeblu". „Wielki Następca" – jak nazywany jest przez oficjalną propagandę młody Kim – postawił swoje warunki, wśród których najważniejszym jest rezygnacja ze wspólnych manewrów wojsk Korei Południowej i USA do czasu ewentualnych rozmów. „Szczery dialog nie jest możliwy w brutalnej atmosferze, gdy druga strona szykuje się do wojny" – powiedział północnokoreański przywódca.

– To oczywiście nie musi jeszcze nic oznaczać. Reżim już tyle razy łamał obietnice rozmów albo spotkań rodzin rozdzielonych przez wojnę, że do każdej deklaracji należy podchodzić ostrożnie – mówi Nicolas Levi. Do wycofania się z deklaracji wystarczy byle pretekst – jak choćby zapowiadana przez aktywistów z południowokoreańskiej Human Rights Foundation akcja wysyłania płyt DVD z filmem „Wywiad" na północ przy użyciu balonów.

Reklama
Reklama

Ryoo Kihl-Jae, minister ds. zjednoczenia Korei Południowej, przyjął słowa Kim Dzung Una z zadowoleniem. Głosu w tej sprawie nie zabrała jednak prezydent Park Geun-hye, która demonstruje twarde stanowisko w relacjach w KRL-D i wielokrotnie zapowiadała, że warunkiem rozmów pokojowych obu państw koreańskich, które formalnie od 70 lat pozostają w stanie wojny, jest rezygnacja Pjongjangu z broni jądrowej.

Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1433
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1432
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1431
Świat
To koniec Europy jaką znamy, pożegnajmy USA. Chiny niszczą stary ład
Świat
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1430
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama