Szef działu zagranicznego „Rzeczpospolitej” mówił, że z ciekawością czyta o kolejnych pomysłach prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa. Jego zdaniem nic się nie zmieniło. - Trump jest mocno nieprzewidywalny – mówił Haszczyński. - Przypominam, że w trakcie kampanii wyborczej, gdy Trump mówił jakieś hasła prorosyjskie, to przychodziło mu to na sucho – dodał.
Teraz, zdaniem Haszczyńskiego, odpadł jeden problem prorosyjski. Doradca ds. bezpieczeństwa narodowego Michael Flynn stracił stanowisko po niecałym miesiącu. Afera z jego udziałem zaczęła się jeszcze w grudniu, przed zaprzysiężeniem Donalda Trumpa na prezydenta. Generał Michael Flynn odbył wtedy rozmowę telefoniczną z ambasadorem Rosji w Waszyngtonie poświęconą zniesieniu amerykańskich sankcji. Potem zaś wprowadził w błąd wiceprezydenta Mike'a Penca, mówiąc mu, że rozmowa nie dotyczyła sankcji. To miał być powód, dla którego pożegnał się z Białym Domem.
- Istotne, kto pozwolił gen. Flynnowi dzwonić do ambasady rosyjskiej i rozmawiać o zniesieniu sankcji – zastanawiał się Haszczyński.
Innym wątkiem rozmowy były nakłady państw sojuszniczych na NATO, o czym wspominał już w trakcie kampanii wyborczej Trump. - Kluczowe jest, czy te 2 proc. będą płaciły najważniejsze państwa, czyli np. Niemcy. Kanclerz Angela Merkel mówiła, że będzie dążyć do takich nakładów na NATO – powiedział Haszczyński.
- Uważni obserwatorzy mogli dostrzec to dawno temu, że takie kraje jak Francja są skupione na sobie, a Bruksela to właściwie im wadzi – oceniał Haszczyński.
Haszczyński zauważył, ze Jean-Claude Juncker, przewodniczący Komisji Europejskiej, jest odpowiedzialny za ograniczanie rajów podatkowych. Tymczasem trudno o jakąś wiarygodność u niego, gdyż jest byłym premierem Luksemburga, w którym zakładają firmy osoby, które chcą płacić niższe podatki.