Śledztwo w tej sprawie prowadziła parlamentarna komisja. Dochodzenie zakończono dwa tygodnie temu ale od tego czasu Downing Street odmawia wyrażenia zgody na opublikowanie raportu.
Dochodzenie zostało wszczęte po ujawnieniu, że rosyjskie konta na Twitterze opublikowały ponad 45 tys. wpisów dotyczących brexitu w ciągu zaledwie 48 godzin, w czasie referendum w 2016 roku.
Były konserwatysta Dominic Grieve zaatakował rząd za brak zobowiązania do publikacji raportu w poniedziałek, przed zawieszeniem Izby Gmin w związku z wyborami, zaplanowanymi na 12 grudnia. Parlament ma się zebrać tylko na początku miesiąca, m.in. po to, by wybrać następcę spikera Johna Bercowa.
- Mamy komisję parlamentu, czekającą na przedstawienie parlamentowi sprawozdania, które komentuje bezpośrednio to, co postrzegano jako domniemane zagrożenie dla naszych procesów demokratycznych - ostrzegł niezależny poseł. - Parlament i opinia publiczna powinni mieć, muszą mieć dostęp do tego sprawozdania, w świetle nadchodzących wyborów i jest naprawdę nie do przyjęcia, aby premier to blokował i odmawiał im tych informacji - dodał parlamentarzysta, cytowany przez "Independent".
Do krytyki dołączył laburzysta Barry Sheerman, który pytał: "Czy oni próbują tu coś ukryć?".