Słownik zdefiniował osobę określaną jako "frotteur" jako kogoś kto "szuka erotycznego kontaktu z innymi ludźmi, poprzez wykorzystywanie ścisku w środkach transportu publicznego".

Tymczasem czytelnicy zaczęli oburzać się w mediach społecznościowych, że w ocieraniu się o inne osoby w metrze nie ma niczego erotycznego, ponieważ jest to rodzaj molestowania seksualnego.

"Kontakt erotyczny sugeruje zgodę drugiej osoby. Ale to jest przemoc seksualna, ponieważ ten akt jest na drugiej osobie wymuszony" - napisał jeden z internautów na Twitterze.

We Francji za przestępstwo polegające na dotykaniu kogoś bez jego zgody grozi grzywna do 75 tys. euro i nawet 3 lata więzienia. 

Po tym jak do wydawnictwa, które opublikowało słownik wpłynęły setki listów i e-maili z wyrazami oburzenia ze względu na niewłaściwą - ich zdaniem - definicję słowa "frotteur", redaktor odpowiedzialny za przygotowanie słownika przeprosił i zapowiedział zmianę definicji.

- Rozumiemy, że ta definicja może być uznana za zbyt niejasną. Jednocześnie jesteśmy zadowoleni, że nasi czytelnicy podzielili się z nami uwagami na temat braku precyzji w naszej definicji - powiedział pracujący przy przygotowaniu słownika Édouard Trouillez.

- Od czasu afery Weinsteina dodaliśmy do naszego słownika wiele słów związanych z równością pomiędzy płciami. Jest więc dla nas ważne, by dalej pracować, aby osiągnąć ten cel (równość) - dodał.