Konflikt między nauczycielkami zaczął się, gdy kilka lat temu Czesława Wereszczyńska zainteresowała się awansem jednej z koleżanek. Zawiadomiła prokuraturę, że nie miała ona wymaganych kwalifikacji. Śledczy postawili nawet zarzuty tej nauczycielce i dyrektorowi szkoły, ale sprawę umorzono. Po tych wydarzeniach Wereszczyńska czuła się zagrożona. Twierdzi, że stosowano wobec niej mobbing w pracy.
„Rz” opisała jej sprawę we wrześniu. Wereszczyńska ukryła dyktafon i nagrywała koleżanki, które rozmawiały o niej podczas przerw. „Słuchajcie, a może by ją psychicznie jakoś wykończyć, na przykład jej palto gównem wysmarować albo coś” – słychać na jednym z nagrań.
Podsłuchiwane nauczycielki odkryły, że są nagrywane. Wereszczyńska skierowała do prokuratury zawiadomienie o groźbach karalnych kierowanych pod jej adresem. Sprawa została umorzona. Śledczy uznali, że były to prywatne rozmowy kobiet.
[wyimek]Nagrane nauczycielki mówiły, że trzeba koleżankę „psychicznie jakoś wykończyć”[/wyimek]
Wereszczyńska zaskarżyła to postanowienie. Zażalenie czeka na rozpoznanie w łukowskim sądzie.
Nauczycielki też złożyły zawiadomienie do prokuratury. Domagały się ścigania Wereszczyńskiej za nielegalne podsłuchy. Śledczy nie dopatrzyli się przestępstwa. Nauczycielki zaskarżyły jednak decyzję prokuratury. – Sąd uwzględnił zażalenie i uchylił postanowienie prokuratury – mówi Bożena Dauter z Sądu Rejonowego w Łukowie.
Według art. 267 kodeksu karnego, na który powołały się nagrywane nauczycielki, „kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, posługuje się urządzeniem podsłuchowym” podlega karze: od grzwyny do dwóch lat więzienia.
– Sądy badające takie przypadki nie są związane wyłącznie przepisami kodeksu karnego, ale także doświadczeniem życiowym – podkreśla Jadwiga Mucha z Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Antymobbingowego. – W tym przypadku należałoby skupić się na tym, że potajemne podsłuchiwanie było jedynym sposobem na udowodnienie mobbingu.
To nie koniec kłopotów Wereszczyńskiej. Koleżanki z pracy wytoczyły jej też proces o zniesławienie. A rzecznik dyscyplinarny wnioskował o ukaranie jej naganą.