Reklama
Rozwiń
Reklama

Zatrzymają aborcję przez Internet?

Konsul RP w Waszyngtonie zgłosił polskim śledczym doniesienie na serwis oferujący Polkom tabletki poronne

Publikacja: 16.06.2011 18:55

Zatrzymają aborcję przez Internet?

Foto: ROL

„Czy jesteś w niechcianej ciąży? Kliknij tutaj". Serwis prowadzony przez holenderską organizację Women On Web oferuje kobietom dostęp do aborcji farmakologicznej przy użyciu tzw. tabletki aborcyjnej, czyli misoprostolu i mifepristonu. Ma kilka wersji językowych, w tym polską.

O działalności serwisu powiadomił naszych dyplomatów w Waszyngtonie Amerykanin, który miał nadzieję, że polskie władze doprowadzą do jego zamknięcia. – Informacja o istnieniu strony dotarła do Wydziału Konsularnego i została przekazana organom wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Wyłącznie w kompetencji tych organów leży ocena, czy nie doszło do  złamana polskiego prawa – tłumaczy „Rz" konsul w Waszyngtonie Włodzimierz Sulgostowski.

– Takie zawiadomienie jeszcze nie wpłynęło – informuje „Rz" rzecznik Prokuratury Generalnej Mateusz Martyniuk i dodaje, że prokuratura przyjrzy się sprawie, gdy je otrzyma.

Samodzielnie, w domu, przy małym nadzorze

Women On Web nie oferuje tabletek aborcyjnych każdemu. By je otrzymać, trzeba mieszkać w kraju, w którym „dostęp do  bezpiecznej aborcji jest ograniczony", być „w ciąży nie dłużej niż dziewięć tygodni", nie chorować „na nic poważniejszego" i  przejść konsultację online.

Serwis zaleca, by przed rozpoczęciem konsultacji zrobić test ciążowy i badanie USG. Internetowa „konsultacja z lekarzem" polega na odpowiedzi na około 20 pytań – od: „Czy zrobiłaś test ciążowy?", „Czy jesteś w niechcianej ciąży i czy kontynuacja tej ciąży jest ryzykowna dla twojego zdrowia?", przez: „Jakie uczucia towarzyszą twojej decyzji?", „Czy na pewno chcesz przerwać ciążę i nikt cię do tego nie zmusza?", po pytania o stan zdrowia, przyczyny zajścia w niechcianą ciążę i powód jej przerwania.

Reklama
Reklama

Po „konsultacji" wystarczy podać dane osobowe, przekazać darowiznę (serwis podkreśla, że nie prowadzi „żadnej sprzedaży") w wysokości minimum 70 euro i poczekać na przesyłkę. Jako adres korespondencyjny serwis podaje adres skrzynki pocztowej w Amsterdamie

Na stronie Women on Web są też porady, jak zażyć tabletkę, i informacje o skutkach jej zażycia.

Serwis zapewnia, że „aborcja przy użyciu tabletek jest bardzo bezpieczna i przebiega podobnie do spontanicznego poronienia". Przekonuje, że miliony kobiet na świecie zastosowały tę metodę „samodzielnie w domu przy bardzo małym medycznym nadzorze".

Jednak jedno z pytań w elektronicznej ankiecie brzmi: „Czy jesteś w stanie dotrzeć do szpitala lub na pogotowie w czasie krótszym niż godzina?", i zaleca, by nie przeprowadzać aborcji w samotności.

W godzinę do szpitala

– Taki sposób dystrybucji leku, bez zbadania kobiety przez lekarza, który mógłby dokładnie oszacować, jak długo trwa ciąża, czy nie jest pozamaciczna i jakie jest ryzyko powikłań, jest niebezpieczny – mówi „Rz" Mary Novick z Fundacji Americans United for Life zrzeszającej obrońców życia. – Niebezpieczne jest i to, że internetowego lekarza nie ma przy kobiecie podczas przyjmowania tabletki, przez co nie może ona liczyć na fachową pomoc w razie niekompletnej aborcji lub obfitego krwawienia.

Jak przekonuje, poważne komplikacje wymagające nawet interwencji chirurgicznej nie są wcale takie rzadkie.

Reklama
Reklama

– Z badania opublikowanego w „British Journal of Obstetrics and Gynecology" wynika, że do szpitala trafiło 13,6 proc. kobiet, które wzięły w domu tabletki aborcyjne.

Prof. Krzysztof Czajkowski, ginekolog ze Szpitala Klinicznego im. ks. Anny Mazowieckiej w Warszawie, przestrzega, że proponowane przez serwis tabletki mogą mieć skutki uboczne.

Zaznacza, że mifepriston i misoprostol używane są w niektórych krajach do wywołania porodu, ale u nas te środki nie są zarejestrowane w tym celu. – Ich użycie może wywołać poronienie i krwotok, ale także do poronienia nie doprowadzić. Wtedy dziecku mogą grozić wady wrodzone – tłumaczy prof. Czajkowski.

Feminoteka poleca

Women on Web na Facebooku poleca za to fundacja Feminoteka. – Znamy organizację, która prowadzi serwis Women on Web, dlatego go polecamy – mówi „Rz" Joanna Piotrowska, szefowa fundacji Feminoteka. – Pracują tam lekarki i psycholożki. Nie wysyłają kobietom tabletek bezmyślnie. Naprawdę wcale nie tak łatwo je dostać. Kobiety, które się zgłaszają, są weryfikowane.

– Gdy przejrzałam stronę Women on Web, poczułam się urażona jako kobieta – mówi z kolei Mary Novick. – Ten serwis wyrządza kobietom krzywdę i może być niebezpieczny dla ich życia i zdrowia. Mam nadzieję, że polskie władze będą w stanie doprowadzić do jego zamknięcia.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Społeczeństwo
Sondaż: Nie chcemy już zmieniać czasu dwa razy do roku
Społeczeństwo
Nawet minus 20 stopni Celsjusza. Przed nami zimowy początek tygodnia
Społeczeństwo
Stolica wandali. Małe szanse, że sprawcy zapłacą za zniszczenia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama