Reklama

„Bastion”: Barwna katastrofa

Nierówności nie niwelują faktu, że „Bastion” jest jedną z najlepszych translacji Kinga w ogóle.

Publikacja: 14.11.2025 16:10

„Bastion”: Barwna katastrofa

Foto: mat.pras.

Komiksowy „Bastion” robi to, czego ekranizacje Kinga często nie potrafią: zachowuje empatię wobec zwykłych ludzi i przekłada ją na rytm narracji wizualnej. Zamiast gonić za widowiskiem, Aguirre-Sacasa spowalnia, pozwalając, by groza nagłej epidemii narastała z dialogów, a nie ze scen akcji.

Scenariusz filtruje epicki materiał bez zdrady książkowego pierwowzoru: trzonem są koleje losów Stu, Frannie, Larry’ego i Nicka oraz „zaraźliwa” charyzma Flagga. Ważne interludia kotwiczą fabułę w politycznej rzeczywistości: państwo najpierw wytwarza katastrofę jako jeden z scenariuszy wojskowych, by następnie ją maskować. Naturalizm zawarty w kresce Mike’a Perkinsa jest kluczem do wizji artystycznej, gdzie dramaturgia skupiona jest na twarzy. Styl graficzny charakteryzuje się ciasnymi kadrami, pulsem niespokojnych oddechów skąpanych w czerni. Spójność obrazu podbudowana jest kolorystycznie przez Laurę Martin (szpitalna zieleń, rdzawa czerwień wirusa, spalona słońcem Nevada.

4 zł tygodniowo przez rok !

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Autentyczne dziennikarstwo na cały rok.

Kliknij i poznaj szczegóły oferty

Reklama
Plus Minus
„Sny o pociągach”: Życie i cała reszta
Plus Minus
„Code Vein II”: Uważaj na zjawy
Plus Minus
„Zabójcza przyjaźń”: Nieogarnięty detektyw
Plus Minus
Gość „Plusa Minusa” poleca. Prof. Krystian Jażdżewski: Jak żyć, kiedyś i teraz
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama