Hiszpańscy naukowcy chcą sprawdzić, jak owady, które są w stanie przelecieć odległość najwyżej pół kilometra, w ciągu 10 lat przebyły Cieśninę Gibraltarską, rozpanoszyły się niemal w całej Hiszpanii i prą dalej na północ.

Powstało podejrzenie, że komary korzystają z transportu. Jak się okazało, owady przemierzają duże odległości w samochodach, głownie w wykładzinie pod fotelami.

Funkcjonariusze hiszpańskiej drogówki prowadzą swoiste "śledztwo" wśród kierowców. Pytają, czy nie zostali oni pogryzieni podczas drogi, a jeśli kierowca pozwoli, towarzyszący policji entomolodzy specjalnymi urządzeniami sprawdzają samochód i odławiają komary.

Z myślą o opanowaniu przemieszczania się owadów powstała nawet aplikacja na smartfona "Złap tygrysa".

Dzięki przedsięwzięciu naukowcy szacują, że w ciągu roku podróżuje po Hiszpanii nawet 800 tysięcy komarów tygrysich.

Komar tygrysi pochodzi z Azji. Jest tam najliczniejszy i najbardziej rozpowszechniony.

W Europie pojawił się w 1975 roku i od tej pory zajmuje coraz większe obszary, z południa przemieszczając się na zachód i północ. W 2011 roku jego obecność stwierdzono w Bułgarii. Jak dotąd - nie dotarł jeszcze do Polski.

Komar tygrysi roznosi arbowirusy tak groźnych chorób jak np. żółta febra, gorączka Zachodniego Nilu i japońskie zapalenie mózgu.