Reklama

Wznowiono pracę największej elektrowni jądrowej na świecie. Nie działała 15 lat

Japonia – po 15 latach przestoju – ponownie uruchomiła reaktor w największej elektrowni jądrowej na świecie. To kolejny etap długiego – i niepokojącego dla części Japończyków – procesu odbudowy energetyki jądrowej po katastrofie w Fukushimie.

Publikacja: 21.01.2026 14:11

Protestujący podczas demonstracji przeciwko wznowieniu pracy elektrowni jądrowej Kashiwazaki-Kariwa

Protestujący podczas demonstracji przeciwko wznowieniu pracy elektrowni jądrowej Kashiwazaki-Kariwa należącej do Tokyo Electric Power Company (TEPCO). Tokio, 21 stycznia 2026 roku.

Foto: REUTERS/Kyodo

Z tego artykułu się dowiesz:

  • Jakie wydarzenia poprzedzały wznowienie pracy elektrowni Kashiwazaki-Kariwa w Japonii?
  • Dlaczego elektrownia jądrowa Kashiwazaki-Kariwa była nieczynna przez 15 lat?
  • Jakie zmiany wprowadziła Japonia w energetyce jądrowej po katastrofie w Fukushimie?
  • Jakie są nowe standardy bezpieczeństwa w japońskich elektrowniach jądrowych?
  • Jakie jest społeczne nastawienie do energetyki jądrowej w Japonii po 2011 roku?

21 stycznia Japonia ponownie uruchomiła reaktor nr 6 w elektrowni jądrowej Kashiwazaki-Kariwa, położonej na północny zachód od Tokio. To największa elektrownia jądrowa na świecie. Wznowienie jej prac nastąpiło niemal 15 lat po katastrofie w elektrowni Fukushima Daiichi, po której wyłączono wszystkie reaktory jądrowe w kraju. Do serii wypadków doszło wówczas w wyniku tsunami spowodowanego przez trzęsienie ziemi.

Uruchomienie reaktora zostało opóźnione o jeden dzień z powodu awarii – problem zidentyfikowano podczas sobotnich testów, gdy nie zadziałał alarm przy wysuwaniu niesparowanych prętów. Dochodzenie ujawniło błąd w konfiguracji ustawień systemowych – dotyczył on 88 spośród około 20 tys. możliwych kombinacji parowań 205 prętów kontrolnych w rdzeniu reaktora. Jak ustalono, problem ten istniał nieprzerwanie od rozpoczęcia pracy komercyjnej bloku w 1996 roku i nie został wcześniej wykryty – testy alarmowe przeprowadzano bowiem wyrywkowo.

Oczekuje się, że jednostka rozpocznie komercyjną działalność już w przyszłym miesiącu.

Czytaj więcej

Katastrofa w Fukushimie była bardzo kosztowna dla Japonii
Reklama
Reklama

Kashiwazaki-Kariwa wznawia pracę. Nie będzie powrotu do dawnej mocy elektrowni

Elektrownia atomowa Kashiwazaki-Kariwa to japońska elektrownia atomowa należąca do Tokyo Electric Power Company (TEPCO), która znajduje się w miastach Kashiwazaki i Kariwa, w prefekturze Niigata. Wybudowana została ona w latach 1980-1985, do chwili wyłączenia w 2011 r. była największą elektrownią jądrową pod względem produkcji energii.

Na skutek trzęsienia ziemi u wybrzeży Chūetsu w lipcu 2007 elektrownia wstrzymała swoje działanie. Reaktory ponownie włączono jednak później w latach 2009-2010. Ponowne ich wyłączenie miało miejsce w marcu 2011 po trzęsieniu ziemi u wybrzeży Honsiu. Mimo że sama elektrownia nie została wtedy w żaden sposób naruszona, podjęto decyzję o jej wygaszeniu, a lokalne władze nie dopuszczały do ponownego jej uruchomienia – wszystkie reaktory były wyłączone. 

Choć w kwietniu 2020 r. planowano ponowne uruchomienie części reaktorów, japoński urząd energii jądrowej NRA zakazał firmie Tokyo Electric Power Co. (TEPCO) dostarczania paliwa jądrowego do Kashiwazaki-Kariwa i umieszczania go w reaktorach. 

Elektrownia Kashiwazaki-Kariwa składa się z siedmiu reaktorów, które przed 2011 r. zapewniały łączną moc 8,2 gigawata. Wystarcza to do zasilenia kilku milionów gospodarstw domowych. Obecnie perspektywy pełnego przywrócenia tej zdolności są ograniczone. Siódmy reaktor ma zostać uruchomiony dopiero w 2030 r., a pozostałe pięć może zostać trwale wycofanych z eksploatacji. Oznacza to, że nawet po restarcie elektrownia będzie działać z wyraźnie mniejszą mocą niż przed katastrofą w Fukushimie.

Czytaj więcej

Fukushima – dziesięć lat później

Fukushima – katastrofa, która zmieniła japońską energetykę

Japonia przez dekady opierała się na imporcie energii, jednocześnie inwestując w energetykę jądrową. Ambicje te zostały jednak brutalnie przerwane w 2011 r. – doszło wówczas do katastrofy w elektrowni Fukushima Daiichi, która została wywołana przez najsilniejsze trzęsienie ziemi w historii kraju. Wypadek doprowadził do stopienia rdzeni reaktorów i wycieku materiałów radioaktywnych.

Reklama
Reklama

Katastrofa zmusiła do ewakuacji lokalne społeczności, z których wiele – mimo zapewnień władz o bezpieczeństwie – nigdy nie powróciło do swoich domów. Niezależny raport rządowy określił wydarzenie mianem „katastrofy spowodowanej przez człowieka” i obarczył winą operatora elektrowni, Tokyo Electric Power Company (TEPCO). Choć sąd uniewinnił później trzech menedżerów koncernu od zarzutów zaniedbań, zaufanie społeczne do firmy – i samej energetyki jądrowej – zostało trwale nadszarpnięte. W konsekwencji Japonia wstrzymała działanie całej floty 54 reaktorów jądrowych.

W ciągu ostatniej dekady Japonia próbuje stopniowo przywracać reaktory do pracy, traktując energetykę jądrową jako element strategii osiągnięcia neutralności emisyjnej do 2050 r.. Od 2015 r. ponownie uruchomiono 15 z 33 reaktorów zdolnych do eksploatacji. Elektrownia Kashiwazaki-Kariwa jest pierwszą należącą do TEPCO, która została ponownie włączona do systemu.

Przed 2011 r. energetyka jądrowa odpowiadała za niemal 30 proc. produkcji energii elektrycznej w Japonii, a plany władz kraju zakładały wzrost do 50 proc. do 2030 r.. Zaktualizowana strategia energetyczna – przedstawiona w ubiegłym roku – zakłada znacznie skromniejszy cel: 20 proc. do 2040 r.. Już teraz jednak realizacja tego założenia budzi wiele wątpliwości.

Czytaj więcej

Katastrofa w japońskiej elektrowni groźna jak Czarnobyl?

Japonia zaostrza regulacje i wprowadza nowe standardy bezpieczeństwa

Według Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej (MAEA) światowe moce energetyki jądrowej mogą do 2050 r. wzrosnąć ponad dwukrotnie. Tymczasem w Japonii w 2023 r. energia jądrowa stanowiła jedynie 8,5 proc. miksu energetycznego.

Premier Sanae Takaichi, która objęła urząd w październiku, podkreśla znaczenie energetyki jądrowej dla samowystarczalności energetycznej kraju – zwłaszcza w obliczu rosnącego zapotrzebowania związanego z działaniem centrów danych i przemysłu półprzewodników.

Reklama
Reklama

Jednak – jak zauważa w rozmowie z BBC dr Florentine Koppenborg, starsza badaczka na Politechnice w Monachium – koszty funkcjonowania elektrowni gwałtownie wzrosły. – Energia jądrowa staje się znacznie droższa, niż kiedykolwiek zakładano – mówi. Ekspertka dodaje także, że władze Japonii mają ograniczone pole manewru. – Ręce rządu są związane, jeśli chodzi o finansowe wsparcie energetyki jądrowej, chyba że zdecyduje się wycofać z jednego z głównych argumentów przemawiających za nią – jej rzekomej taniości – podkreśla. 

Po katastrofie w Fukushimie w Japonii znacząco zaostrzono normy bezpieczeństwa. Powołany w 2012 r. Japoński Urząd Regulacji Jądrowej (NRA) nadzoruje stale proces ponownego uruchamiania elektrowni.

W związku z nowymi regulacjami w Kashiwazaki-Kariwa zbudowano 15-metrowe wały chroniące przed tsunami oraz zainstalowano wodoszczelne drzwi zabezpieczające kluczowe urządzenia obiektu. – Na podstawie nowych standardów bezpieczeństwa japońskie elektrownie jądrowe mogłyby przetrwać nawet podobne trzęsienie ziemi i tsunami jak w 2011 r. – mówi Hisanori Nei, były wysokiej rangi urzędnik ds. bezpieczeństwa jądrowego.

Koppenborg ostrzega jednak, że przygotowania opierają się głównie na doświadczeniach z przeszłości. – Jeśli zdarzenia z przeszłości się powtórzą, Japonia będzie bardzo dobrze przygotowana. Jeśli jednak wydarzy się coś zupełnie nieoczekiwanego – nie wiemy, co się stanie – zauważa. 

Czytaj więcej

Katastrofy w elektrowniach jądrowych
Reklama
Reklama

Japończycy nie ufają energetyce jądrowej. „Jeśli coś się stanie, my poniesiemy konsekwencje”

Katastrofa w Fukushimie wywołała w Japonii falę pozwów zbiorowych przeciwko TEPCO i władzom kraju – poszkodowani domagali się zadośćuczynienia zarówno za straty materialne, jak i problemy psychiczne oraz zdrowotne.

Z sondażu Pew Research Center wynika, że w 2011 r. 44 proc. Japończyków opowiadało się za ograniczeniem energetyki jądrowej. Rok później było to już 70 proc. Z kolei według sondażu przeprowadzonego przez japoński dziennik gospodarczy „Nikkei” w 2022 r. ponad połowa społeczeństwa popiera energię jądrową, pod warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa.

Mimo to protesty w sprawie energetyki jądrowej w kraju wciąż trwają – w grudniu setki osób demonstrowały przed zgromadzeniem prefektury Niigata. – Jeśli coś się stanie w elektrowni, to my poniesiemy konsekwencje – mówił wówczas w rozmowie z agencją Reutera jeden z protestujących. 

Czytaj więcej

Japończycy zdecydowali. Największa elektrownia atomowa świata wraca do pracy po 15 latach

Dotychczas w Japonii pracę wznowiło 14 z 33 reaktorów uznanych za zdatne do eksploatacji po tym, jak w następstwie trzęsienia ziemi o magnitudzie 9 w marcu 2011 r. wstrzymano funkcjonowanie całej krajowej floty liczącej 54 jednostki.

Społeczeństwo
Tysiące osób na ulicach duńskich miast. Nie chcą oddać USA Grenlandii
Społeczeństwo
Sondaż: Niemal co trzeci Kanadyjczyk obawia się najazdu USA
Społeczeństwo
Dr Mateusz Kłagisz: Iran z okresu monarchii też był krajem niesprawiedliwym
Społeczeństwo
Korea Płd.: W XXI wieku „zniknęło” niemal 58 proc. uczniów I klas szkół podstawowych
Społeczeństwo
Iran – rewolta inna niż zwykle
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama