Agencja Reutera poinformowała o tajnym programie nielegalnej aborcji, jaki od kilku lat ma prowadzić nigeryjska armia. Odbite z niewoli kobiety mają być w ramach niego zmuszane do usunięcia ciąży – podstępem, siłą oraz wbrew ich woli. Według doniesień, dotychczas przeprowadzono w ten sposób już ponad 10 tys. aborcji.

Podczas dziennikarskiego śledztwa zebrano zeznania 14 świadków oraz 33 ofiar. Przeanalizowano także dokumenty wojskowe oraz medyczne rejestry. Dzięki temu dowiedziano się, że od co najmniej 2013 roku nigeryjska armia prowadziła tajny, systematyczny i nielegalny program aborcyjny na północnym wschodzie kraju. Najmłodsze z kobiet, które poddawano aborcji, miały 12 lat. Jak wynika z doniesień, część z zabiegów przeprowadzano na zaawansowanym etapie ciąży – na przykład w jej ósmym miesiącu. Proceder miał głównie dotyczyć kobiet, które porwali bojownicy Boko Haram. Gwałty na nigeryjskich kobietach i dziewczynkach są wśród nich powszechne – ofiary często zmuszane są do niewolnictwa seksualnego. Wydaje się je też za mąż wbrew ich woli. 

Tylko jedna z 33 kobiet, z którymi rozmawiano, dobrowolnie wyraziła zgodę na zabieg aborcji. Gdy ciężarne kobety stawiały opór, miały być bite, odurzane narkotykami lub unieruchamiane. Niektóre natomiast oszukano i poddano je aborcji podstępem – mówiono im, że leki, które dostają mają poprawić ich stan zdrowia. Jednym kobietom podawało się pigułki, a innym zastrzyki. - Ale są też takie, którym rozchyla się nogi, (...) wtedy zaczynają krzyczeć, potem każą im po prostu wstać i jest po wszystkim - powiedział jeden ze świadków, który pragnie pozostać anonimowy. 

- Wojownicy z Boko Haram wdarli się do naszego miasta, złapali nas i wywieźli do lasu. Stamtąd odbili nas nigeryjscy żołnierze - mówi Fati, jedna z kobiet, które zmuszone zostały do aborcji. - Przywieźli nas do tego obozu i zaczęli usuwać ciąże - zaznacza w rozmowie z agencją Reutera. - To wszystko jest owiane tajemnicą. Jeśli nie wejdziesz do środka, nie dowiesz się, co się tam dzieje - dodał jeden z anonimowych świadków. - Uratowane kobiety są przywożone do obozu. Niektóre są w ciąży, wtedy oddziela się je od reszty. Wojsko nie chce, żeby urodziły dzieci, które spłodzili ekstremiści z Boko Haram - zaznacza kolejny.

Czytaj więcej

Nigeria: Islamiści zaatakowali meczet. Są ofiary

Nigeryjskie wojsko zaprzecza

Nigeryjscy wojskowi zaprzeczają  ustaleniom agencji Reutera. - Taki proceder nigdy nie miał, nie ma i nie będzie miał miejsca. Jesteśmy wysoce profesjonalni, a przedstawiciele ONZ, którzy są tu obecni, mają wgląd w nasze działania - stwierdził gen. Christopher Musa, który dowodzi kampanią wojskową w południowo-wschodniej Nigerii. 

Od czasu opublikowania raportu Reutersa, grupa Amnesty International wezwała władze Nigerii do zbadania sprawy, postawienia przed sądem osób uznanych za winne i zapewnienia zadośćuczynienia ofiarom. Szef Sztabu Obrony Nigerii, generał Lucky Irabor, zaznaczył jednak, że „nie będzie badać sprawy, wiedząc, że nie jest to prawda”. - Nie sądzę, że powinienem marnować energię na takie rzeczy - dodał, przemawiając na konferencji prasowej.

- Ten raport mnie głęboko poruszył, jest wstrząsający. Czekamy na dalsze informacje w tej sprawie - powiedział Ned Price, rzecznik Departamentu Stanu USA. Przewodnicząca komisji spraw zagranicznych brytyjskiego parlamentu wezwała natomiast władze w Londynie do przyjrzenia się sprawie.