Lublin jako jedno z niewielu miast podaje już lokalizację miejsc, gdzie znajdują się schrony. Na liście opublikowanej na stronie internetowej urzędu jest sto adresów. W miejscach tych – szacują urzędnicy – może znaleźć się schronienie ok. 13,6 tys. osób.
Obiekty te administrowane są głównie przez dyrektorów szkół, rektorów uczelni, prezesów spółdzielni mieszkaniowych oraz dyrektorów większych zakładów pracy i instytucji.
Na terenie Wrocławia nie ma czynnych schronów
Informację taką upublicznił też samorząd Szczecina na mapie miasta (geoportal.szczecin.eu). W Szczecinie znajdują się 342 budowle ochronne, które mogą zmieścić 59 750 mieszkańców. Obiekty te jednak – jak informują nas urzędnicy szczecińskiego magistratu, wymagają remontów oraz doposażenia.
Jak nas informuje Dariusz Sadowski z Centrum Informacji Miasta, Gmina Miasto Szczecin ma w swoich zasobach 62 proc. ogólnej liczby budowli ochronnych, natomiast 38 proc. jest własnością podmiotów prywatnych, np. wspólnot mieszkaniowych, spółek, osób fizycznych.
Urzędnicy oceniają, że w dobrym stanie są schrony w szkołach, ale są tylko 22 dla 4259 osób.
Władze Gdańska zakładają ewentualne upublicznienia informacji o schronach dopiero po zakończeniu weryfikacji ich przydatności
Warszawski ratusz chce uruchomić aplikację z mapą takich obiektów, która ma zawierać: adresy, powierzchnię użytkową, szacunkowe dane o liczbie osób mogących się schronić przed zagrożeniem. Urzędnicy stołecznego ratusza zewidencjonowali 2100 takich obiektów. Za miejsce ukrycia mogłyby posłużyć tunele w metrze, przystanki i antresole. Może się w nich zmieścić ok. 68 tys. osób. Funkcję schronu mogą pełnić też trzy kondygnacje Stadionu Narodowego.
Inne samorządy zastrzegają, że nie ma przepisów, które regulują kwestię utrzymania i oznakowania schronów.
Michał Lemański, zastępca dyrektora Wydziału Zarządzania Kryzysowego i Bezpieczeństwa Urzędu Miasta Poznania, wyjaśnia, że przepisy nie regulują sposobu oznaczania takich obiektów. – W momencie wystąpienia zagrożenia miasto poprzez System Ostrzegania i Alarmowania przekaże ostrzeżenia mieszkańcom, a także wskaże miejsca czasowego ukrycia – informuje „Rz”.
Z kolei władze Gdańska zakładają ewentualne upublicznienia informacji o schronach dopiero po zakończeniu weryfikacji ich przydatności oraz w przypadku realnego zagrożenia.
Urzędnicy toruńskiego ratusza wyjaśniają nam, że większość istniejących w mieście budowli ochronnych nie jest własnością gminy, ich właścicielami są np. uczelnie, firmy, wspólnoty mieszkaniowe.
„Budowle ochronne najczęściej funkcjonują jako obiekty podwójnej funkcji, tj. w okresie stałej gotowości obronnej państwa (zwyczajowo nazywanego czasem pokoju) pomieszczenia te wykorzystywane są na inne cele (magazynowe, jako archiwa, komórki lokatorskie itp.), natomiast zmiana ich funkcji, w tym udostępnienie ich ludności cywilnej, może nastąpić dopiero w przypadku podwyższenia stanu gotowości obronnej państwa. Dlatego w okresie »pokoju« nie przewiduje się oznakowania dróg dojścia do budowli ochronnych” – słyszymy w Urzędzie Miasta Toruń.
Czytaj więcej
Tylko w niewielu szkołach są schrony, w których mogą się ukryć uczniowie i nauczyciele w przypadku ataku.
Wrocławski magistrat też nie poda takich informacji, bowiem na terenie miasta nie ma czynnych schronów. „W przypadku sytuacji kryzysowej jako schronienie mogą być wykorzystane obiekty wykonane z konstrukcji betonowych, zlokalizowane pod ziemią – parkingi, przejścia podziemne, jak również piwnice i komórki lokatorskie oraz pozostałe po II wojnie bunkry naziemne wykorzystywane dzisiaj jako magazyny lub muzea. W gminnej ewidencji budowli ochronnych są 233 obiekty oraz 93 zakładowe” – odpowiedzieli nam przedstawiciele Urzędu Miasta Wrocław.