Dzienna stawka wyżywienia ma zostać zwiększona z obecnych 9 zł na osobę do 11 zł – MSWiA opublikowało właśnie projekt rozporządzenia w tej sprawie. Waloryzacja jest konieczna, bo kwoty na ten cel nie zmieniano od lat, tymczasem żywność zdrożała – ceny podstawowych produktów spożywczych do przyrządzania posiłków w ośrodkach dla cudzoziemców w ciągu dekady wzrosły średnio o 58 proc. – wynika z uzasadnienia projektu.

Obecnie w takich ośrodkach przebywa 750 obcokrajowców ubiegających się o ochronę międzynarodową – w szczycie kryzysu na granicy polsko-białoruskiej było ich drugie tyle. Czekając na decyzję, korzystają z zakwaterowania i posiłków. Skompletować je coraz trudniej, ponieważ żywność zdrożała. Z umów na dostawę artykułów spożywczych do dwóch ośrodków dla cudzoziemców w Podkowie Leśnej-Dębaku i w Lininie wynika, że ten sam zestaw artykułów obecnie kosztuje 336 zł, gdy ponad dekadę temu (w 2011 r.) płacono za niego 190 zł. Np. cena białego sera wzrosła z 8 zł do 18 zł za kilogram, a wołowiny z 24 zł do ponad 45 zł.

19 lat

obowiązuje dzisiejsza stawka na wyżywienie

Tymczasem obecna kwota na żywienie w takich ośrodkach obowiązuje od 2003 r. i od tamtej pory nie była zmieniana.

„Niska stawka żywieniowa – 9 zł, w odniesieniu do obowiązujących cen nie pozwala na planowanie jadłospisu zgodnego z zasadami systemu HACCP, GHP i GMP, odpowiednią kalorycznością uwzględniającą potrzeby żywieniowe zarówno dzieci, dorosłych, jak i osób starszych, będących mieszkańcami ośrodków dla cudzoziemców” – wskazuje uzasadnienie projektu rozporządzenia.

Według danych GUS np. w lipcu tego roku żywność była droższa o 15,9 proc. niż w tym samym okresie roku ubiegłego.

Stąd niezbędna jest waloryzacja stawki. O ile więcej personel placówek otrzyma na karmienie podopiecznych? Obecnie na roczne wyżywienie 744 cudzoziemców przebywających w ośrodkach (stan na dzień przygotowania projektu) państwo wykłada 2,4 mln zł – po waloryzacji będzie to ponad 2,9 mln zł – to w skali roku o ponad pół miliona więcej.

Czytaj więcej

Berlin zaniepokojony wzrostem liczby uchodźców. Także tych z Ukrainy

Dyskusja o tym, jak karmią cudzoziemców, rozgorzała rok temu, kiedy przebywająca w ośrodku w Dębaku afgańska rodzina zatruła się muchomorami sromotnikowymi, z których ugotowali zupę. Dwoje dzieci po jej zjedzeniu zmarło. Wówczas pojawiły się sugestie, że Afgańczycy zebrali grzyby, bo byli głodni. Jednak powód był inny – sromotniki były łudząco podobne do jadalnych muchomorów królewskich, jakie występują w rejonach, z których pochodzili. Śmiertelne zatrucie grzybami było więc nieszczęśliwym wypadkiem – uznała prokuratura i umorzyła śledztwo.

Nie zmienia to faktu, że skompletować urozmaicone posiłki jest coraz trudniej.

Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu do spraw Cudzoziemców, któremu podlegają ośrodki, zapewnia: – Mieszkańcy ośrodków mają zapewnione pełne wyżywienie zgodne z normami kulturowymi i religijnymi. Urząd podejmuje działania mające na celu zapewnienie im odpowiedniej jakości posiłków – mówi nam rzecznik.

Przykładowy jadłospis jednego z ostatnich dni ośrodka w Dębaku zawierał: na śniadanie – makaron na mleku, szynkę z piersi kurcząt, twarożek, masło, pieczywo. Na obiad – żurek z ziemniakami, filet rybny, ziemniaki, surówkę, pieczywo i owoc. A na kolację – pasztet drobiowy, serek topiony, rzodkiewkę, masło i pieczywo. Na obiad był kompot, do innych posiłków herbata.

MSWiA chce, żeby podwyższona do 11 zł za osobę stawka żywieniowa weszła od 1 listopada tego roku.

Na obecnych 750 cudzoziemców zakwaterowanych w ośrodkach prowadzonych przez UdSC większość, bo 508 osób, to obywatele Rosji. Z Ukrainy jest 75 osób, z Białorusi 41, z Iraku 24, a z Afganistanu – 22 osoby. Mężczyzn jest nieco więcej niż kobiet.