Do incydentu doszło w stanie Uttar Pradesh, na stacji w mieście Mathura.

W ubiegłym tygodniu sprawa znalazła finał przed sądem konsumenckim, który przyznał rację 66-latkowi i nakazał kolei zwrócić Chaturvediemu nadpłatę wraz z odsetkami.

- Brałem udział w ponad 100 rozprawach związanych z tą sprawą - powiedział BBC mężczyzna. - Ale energia i czas, jaki straciłem, walcząc w tej sprawie, nie mają ceny - dodał.

Sądy konsumenckie w Indiach zajmują się nieprawidłowościami przy świadczeniu usług. Są jednak znane z tego, że sprawy przed nimi ciągną się latami, nawet jeśli nie są skomplikowane.

Czytaj więcej

Indie chcą handlować z Rosją, ale w rupiach

Chaturvedi, mieszkaniec stanu Uttar Pradesh, podróżował z miasta Mathura do Moradabadu, kiedy sprzedawca biletów naliczył mu za bilety kwotę o 20 rupii zbyt wysoką.

Jeden bilet kosztował 35 rupii, mężczyzna wręczył sprzedawcy 100 rupii, ale otrzymał tylko 10, a nie 30, jak powinien, rupii reszty.

Mężczyzna powiedział sprzedawcy, że powinien otrzymać większą resztę, ale sprzedawca nie chciał oddać mu 20 rupii.

W związku z tym prawnik skierował do sądu sprawę przeciwko kolejowemu operatorowi North East Railway i sprzedawcy biletów przed sądem w mieście Mathura.

Często rozprawy były odraczane, ponieważ sędziowie byli na wakacjach lub urlopach okolicznościowych.

Sprawa ciągnęła się latami ponieważ - jak mówi prawnik - sądy w Indiach działają bardzo powoli.

- Koleje starały się o oddalenie sprawy, argumentując, że skargi na koleje powinny być rozpatrywane przed specjalnym trybunałem ds. kolei, a nie sądami konsumenckimi - relacjonował Chaturvedi. Trybunał ds. kolei to quasisądowy organ, który rozpatruje skargi na działanie kolei w Indiach.

- Ale powołaliśmy się na wyrok Sądu Najwyższego z 2021 roku, by dowieść, że sprawa może być rozpatrzona przez sąd konsumencki - kontynuował prawnik. Jak mówi często rozprawy były odraczane, ponieważ sędziowie byli na wakacjach lub urlopach okolicznościowych. 

Ostatecznie jednak sąd orzekł, że kolej musi zapłacić mężczyźnie 15 tysięcy rupii, a także zwrócić 20 rupii z odsetkami w wysokości 12 proc. rocznie. Jeśli koleje nie zapłacą w ciągu 30 dni, odsetki wzrosną do poziomu 15 proc. rocznie.

- Nie chodziło o pieniądze. Od początku chodziło o sprawiedliwość i walkę z korupcją, a więc było warto - przekonuje prawnik. - A skoro sam jestem adwokatem, nie musiałem płacić prawnikowi czy ponosić kosztów podróży do sądu. To potrafi sporo kosztować - wyjaśnił.

Prawnik ma teraz nadzieję, że jego sprawa będzie inspiracją dla innych, że "nie należy się poddawać, nawet gdy walka wydaje się trudna".