Od 1 lipca rząd nie będzie już wypłacać 40 zł za uchodźcę (jego wyżywienie i nocleg) – poinformował w TVP Info wiceszef MSWiA oraz pełnomocnik rządu ds. uchodźców Paweł Szefernaker. – Jesteśmy przekonani, że wiele osób w Polsce jest w stanie się usamodzielnić i zaadaptować – stwierdził i dodał, że będą też wyjątki. Niektórym osobom świadczenia będą przedłużane: „osoby niepełnosprawne, kobiety w ciąży albo z wieloma dziećmi”.

Praca dla Ukraińca

Rząd w specustawie o pomocy uchodźcom z Ukrainy początkowo gwarantował świadczenie przez pierwsze 60 dni. Miesiąc temu przedłużył termin o kolejne 60 dni. To jednak koniec. – Wypłacamy ogromne środki socjalne – od 300 zł dla każdego po 500+ na każde dziecko i inne wynikające z benefitów socjalnych. Do tego widzimy, że wielu Ukraińców szuka pracy i ją znajduje, i sobie radzi. Chcemy pobudzić resztę do aktywności. Cztery miesiące pełnej ochrony to naszym zdaniem wystarczający czas – mówi nam wysokiej rangi polityk PiS, zastrzegając jednak anonimowość.

Za decyzją rządu stoją oczywiście pieniądze. Województwo śląskie wyceniło dotychczasowe, osobowe, koszty uchodźców na 190 mln zł (o PESEL wystąpiło tam 115 tys. Ukraińców), z czego właśnie wypłata 40 zł za osobodzień wyniosła aż 160 mln zł. Dolnośląskie samorządy szacują koszty na 64,5 mln zł, a podkarpackie na 35,5 mln zł. Z kolei wojewoda mazowiecki przekazał już samorządom 256 mln zł. Na razie wypłacono świadczenie w łącznej wysokości ponad 87 mln zł – to refundacja 30 497 wniosków obejmujących 113 521 obywateli Ukrainy (13,3 tys. wniosków czeka w kolejce). „Na 17 maja 2022 r. złożono ponad 190 tysięcy wniosków w całym kraju. Opiewają one na kwotę ponad 821 milionów 910 tysięcy złotych” - przekazuje nam resort spraw wewnętrznych.

Czytaj więcej

Zuzanna Dąbrowska: Przyjąłeś Ukraińców? Radź sobie sam, PiS nie pomoże

– Właśnie zaczynamy szerokie działania aktywizujące Ukraińców do zatrudniania się. Już 14 tys. z nich, w tym 11 tys. kobiet, znalazło w naszym regionie legalną pracę. Czekamy na specustawę, która pomoże sfinansować szkolenia z języka polskiego i kursy dokształcające, co na pewno pomoże w odnalezieniu się na rynku pracy – tłumaczy Alina Kucharzewska, rzeczniczka śląskiego wojewody.

– Usamodzielnienie się w miesiąc dla wielu osób jest nierealne – mówi nam Jan Golba, burmistrz Muszyny. – Okres przejściowy powinien być dłuższy, co najmniej dwa miesiące – dodaje.

Czytaj więcej

Autostrada A4 będzie płatna dla Ukraińców

Muszyna ma obecnie 400 uchodźców z początkowych 1,3 tys. – Udało nam się większość relokować po Polsce i świecie, te 400 osób to liczba w granicach naszych możliwości. Jednak do teraz pracę znalazło 60 osób. Zatrudniliśmy lekarza, dentystę, pielęgniarki, pomoce kuchenne. To dużo i mało. Ten, kto chce pracować, znajdzie zatrudnienie. A kto nie chce, to nic go do tego nie zmusi. Jeśli rząd nie będzie płacił tych 40 zł za osobę, to pewnie wielu z nich sobie nie poradzi – dodaje Golba.

Utrzymanie za własne

Podobne obawy ma Paweł Kanclerz, burmistrz Ożarowa. – Jesteśmy zdziwieni tą telewizyjną deklaracją ministra, bo nikt nas o tym nie poinformował. To państwo musi zapewnić opiekę uchodźcom, nie osoby prywatne czy ja, samorządowiec – ocenia.

Według prof. Piotra Długosza z Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, który badał Ukraińców w Polsce, decyzja rządu wcale nie musi być kontrowersyjna. – Być może rząd ma dokładne badania i po prostu zdaje sobie sprawę, że większość uchodźców i tak się sama utrzymuje – wskazuje. Jego zdaniem „może ta decyzja w jakiejś mierze pokazuje, że wsparcie się kończy i czas wracać do Ukrainy”, a także jest to „próba ukrócenia patologii, nadużyć, które mogły też powstać w tej sferze”.

Z badań prof. Długosza wynika, że tylko 17 proc. jest u polskich rodzin, a sondaż ARC Rynek Opinia pokazał, że 71 proc. uchodźców z Ukrainy w Polsce utrzymuje się z własnych środków. – Zatem chyba niespecjalnie ta decyzja wpłynie na status uchodźców, dla których ważniejsze jest, by otrzymywali bezpośrednie świadczenia na dzieci – ocenia badacz.

Długosz przytacza też opinię ukraińskiego socjologa, z której wynika, że wielu Ukraińców wróci do siebie, kiedy skończy się pomoc finansowa w państwach, które ich przyjęły. – Jeśli ta młoda i dynamiczna grupa o wysokim kapitale ludzkim nie wróci, to trudno będzie Ukraińcom stworzyć silne i nowoczesne państwo – wskazuje.