Jak poinformowały niezależne białoruskie media, już kilka minut po rozpoczęciu kopania okopów pojawiły się służby leśne obwodu homelskiego, milicjanci w cywilu i funkcjonariusze w kamizelkach kuloodpornych.  Przybyli też strażacy.

Milicjanci spisali działaczy Młodego Frontu i na krótko zatrzymali, zarzucając im "niszczenie ściółki leśnej i wierzchniej warstwy gleby".

Opozycjoniści kopaniem okopów chcieli zaprotestować przeciwko rosyjskiej agresji na Krym, w ten sposób zajęli również stanowisko wobec groźby ewentualnej agresji Rosji na Białoruś. Akcją tą chcieli też uczcić 19 rocznicę powstania Młodego Frontu, który początkowo był przybudówką Białoruskiego Frontu Narodowego, a dziś jest samodzielną organizacją, choć niezarejestrowaną oficjalnie.