Państwo Moffa wynajęli firmę do udekorowania ich domu w Tampie na zachodnim wybrzeżu Florydy 6 listopada. Kilka dni później rodzina otrzymała list informujący, że w ten sposób naruszone zostały reguły ich stowarzyszenia właścicieli domów (Homeowners Association, HOA). Jeśli lampki nie zostaną usunięte, właściciele domu mogą zostać ukarani grzywną w wysokości 100 dolarów dziennie, do tysiąca dolarów - napisano w liście.

Michael Moffa w rozmowie z kanałem WFLA zapewnił, że zamierza usuwać dekoracji. Przekonywał, że zamówił firmę w jedynym dostępnym terminie, a sam nie jest w stanie wspiąć się na dach. Dodał, że nie wiedział, iż wieszanie bożonarodzeniowych lampek przed Świętem Dziękczynienia jest niezgodne z zasadami.

Czytaj więcej

Wziął z półki klocki, na kasie nabił buraki. Odpowie za oszustwo

Adwokat stowarzyszenia Westchase Community Association powiedział, że na świecącą dekorację skarżył się jeden z sąsiadów. - Doprowadziło to do tego, że sprawę musiał zbadać zarządca wspólnoty - powiedział WFLA Jonathan Ellis. Tłumaczył, że przepisy wprowadzono po to, by nie przesadzać z korzystaniem z lampek świątecznych i np. nie świecić nimi cały rok.

Ellis dodał, że choć obecnych przepisów należy przestrzegać, to zarząd HOA jest otwarty na dyskusję nad zmianami. Moffa powiedział jednak, że stowarzyszenie nie zgodziło się nawet na jego propozycję wyłączenia lampek do Święta Dziękczynienia (25 listopada).

- W moich oczach oni są po prostu Grinchem - powiedział Michael Moffa.