Takie stanowisko w sporze o podatek od spadku potwierdził w czwartek Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Problem w sprawie nie pojawił się na tle teoretycznych rozważań, jak z fiskusem powinny rozliczać się osoby pozostające w związkach jednopłciowych. Chodziło o konkret – prawie 200 tys. zł podatku od spadku. Tyle skarbówka zażądała bowiem od kobiety, która odziedziczyła w całości majątek po zmarłej wieloletniej partnerce życiowej. Urzędnicy uznali, że kobiety należą do najmniej uprzywilejowanej III grupy podatkowej, do której w podatku od spadków i darowizn zaliczane są wszystkie inne poza bliższą i dalszą rodziną osoby, w tym zupełnie sobie obce. Spadkobierczyni odmówiono prawa do pełnego zwolnienia podatkowego przewidzianego dla tzw. zerowej grupy, czyli najbliższej rodziny, do której zalicza się m.in. małżonków. Fiskus nie zgodził się także na rozliczenie podatku od spadków w oparciu o zasady przewidziane dla I grupy podatkowej. Efektem tego był tak słony rachunek podatkowy. 

Podatek od spadków przy dziedziczeniu po partnerze tej samej płci

Podatniczka nie pogodziła się z takim obrotem sprawy. Podkreślała, że zmarła była jej wieloletnią partnerką życiową, z którą łączyła ją notarialnie poświadczona umowa partnerstwa i wzajemne pełnomocnictwa. Były to kroki prawne stanowiące możliwie najdalej idące uregulowanie stosunków majątkowych i prawnych między kobietami, z uwagi na aktualny stan prawny w Polsce, który uniemożliwia im zawarcie małżeństwa. Kobieta była przekonana, że taka sytuacja stanowi naruszenie prawa do ochrony życia rodzinnego, gwarantowanego w art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka i zakazu dyskryminacji. Wskazywała ponadto, że odmienne traktowanie małżonków i osób, które przez zaniechanie legislacyjne, nie mogą zawrzeć uznanego przez państwo związku, narusza jej konstytucyjne prawa. W jej ocenie art. 18 konstytucji nie stoi bowiem na przeszkodzie zapewnieniu ochrony związkom osób tej samej płci, w tym przyznaniu preferencyjnego opodatkowania spadku jak w przypadku małżeństw.

Czytaj więcej

Zwycięstwo par jednopłciowych w NSA. Co czeka polskie urzędy?

Ta argumentacja nie przekonała jednak Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) we Wrocławiu. Przypomniał, że przepisy wprost wskazują, jakie osoby mogą skorzystać ze zwolnienia podatkowego lub zostać zaliczone do I grupy podatkowej. A w spornej sprawie skarżąca nie może być zakwalifikowana jako jedna z nich. Ustawodawca doprecyzował, że do takich osób zalicza się m.in. małżonków. Tymczasem, jak zauważył WSA, spadkodawczynię i spadkobierczynię nie łączył formalny związek małżeński. Nie można więc uznać, aby były małżonkami w rozumieniu spornych przepisów podatkowych.

Zdaniem sądu osoby pozostającej w związku partnerskim ze spadkodawczynią nie można było zaliczyć do innej grupy niż III. Co istotne, WSA jasno wskazał, że konstytucja nie wyklucza zaliczenia związków osób tej samej płci do kategorii rodziny. Nie zaprzeczył też prawom osób w takich związkach do ochrony i poszanowania ich życia prywatnego i rodzinnego. Niemniej zaznaczył, że samodzielne ustalanie przez sąd podobieństwa sytuacji faktycznych nieunormowanych przez ustawodawcę z tymi, które znalazły swoją wyraźną podstawę w treści przepisów, grozi postawieniem zarzutu przekraczania uprawnień.  

Osoby w jednopłciowym związku partnerskim rozliczają się z podatku od spadków i darowizn jak obcy  

Podobnie do problemu podszedł NSA. Również nie dopatrzył się podstaw prawnych do tego, żeby osobę pozostającą w związku partnerskim, nawet potwierdzonym notarialnie, potraktować jak małżonka. Sąd nie dopatrzył się w tym ani naruszenia Europejskiej Konwencji Praw Człowieka, ani polskiej konstytucji. Stanowisko to nie stoi też w sprzeczności z orzecznictwem unijnym. Analiza przepisów konwencji doprowadziła NSA do wniosku, że z góry nie przyznano w niej mężczyznom i kobietom prawa do zawierania związków małżeńskich z osobami tej samej płci. Tę kwestię pozostawiono do regulacji ustawodawcom krajowym. Z orzecznictwa ETPC wynika, że państwo polskie ma obowiązek zapewnienia przepisów gwarantujących związkom partnerskim poszanowanie i uznanie prawa do życia rodzinnego. Jednak zostawia ono szeroki margines, jeśli chodzi o ustalenie dokładnego charakteru reżimu prawnego zapewniającego adekwatną ochronę dla osób tej samej płci. Konwencja nie nakłada więc na państwa członkowskie obowiązku regulowania sytuacji związków partnerskich jako instytucji małżeństwa. Co do konstytucyjnej zasady równości, to w ocenie sądu, sytuacja związków partnerskich wobec braku formalnych regulacji o ich rejestracji, nie jest analogiczna do sytuacji małżeństw. 

Czytaj więcej

Dwóch gejów i wspólne zeznanie PIT. Skarbówka mówi nie

NSA nie negował tego, że osoby pozostające w związkach partnerskich mają prawo do poszanowania życia rodzinnego i prywatnego. Nie znalazł jednak podstaw do uzupełniania prawa treściami, których w nim nie ma. Sąd zauważył, że przepisy, w tym prawa podatkowego, w pewnych sytuacjach przyznają określone uprawnienia osobom pozostającym w faktycznym wspólnym pożyciu. W każdym takim przypadku jest to więc świadoma wola ustawodawcy, a rolą sądu ani organu nie jest zastępowanie go w procesie tworzenia prawa. Ponadto zgodnie z zasadą konstytucyjną, konstruktywne elementy podatku, w tym także przepisy regulujące ulgi czy zwolnienia muszą być uchwalone w drodze ustawy. Z tym wiąże się ścisły zakaz stosowania analogii, jeśli chodzi o ulgi i zwolnienia podatkowe. 

W ocenie NSA niezależnie od tego zastosowanie analogii w spornej sprawie wymagałoby samodzielnego ustalenia kryteriów uznania danego związku za partnerski. W Polsce nie ma bowiem przepisów rangi ustawowej, które wprowadzałyby i uznawały związki partnerskie par jednopłciowych za uznane prawnie. W konsekwencji, jak podkreślała sędzia sprawozdawca Marta Waksmundzka-Karasińska, przesądzenie tych kwestii przez sąd byłoby niedopuszczalnym przekroczeniem uprawnień związanych ze stosowaniem prawa. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: III FSK 597/25