Nowym mieszkańcom wsi przeszkadzają jej zapachy i odgłosy. Pozywają rolników i wygrywają w sądach. To zagraża bezpieczeństwu żywnościowemu kraju. Rząd przyjął przepisy, które mają chronić interes obu grup.

Projekt ustawy o zmianie niektórych ustaw w celu ochrony rolniczych funkcji produkcyjnych wsi wprowadza zmiany do kodeksu cywilnego. Obecnie zgodnie z art. 144 k.c. właściciel nieruchomości powinien tak z niej korzystać, aby ponad przeciętną miarę nie zakłócać korzystania z nieruchomości sąsiednich. Przyjęte przez rząd przepisy wprowadzają domniemanie, że prowadzenie działalności rolniczej, czyli produkcji roślinnej, zwierzęcej, ogrodniczej, sadowniczej i rybnej mieści się w granicach przeciętnej miary, o ile spełnia trzy warunki. Produkcja musi być prowadzona zgodnie z przepisami, rolnik przestrzega zasad prawidłowej gospodarki rolnej, a nieruchomość jest położona w obrębie ewidencyjnym na obszarze, na którym plan ogólny przewiduje strefę wielofunkcyjną z zabudową zagrodową lub strefę produkcji rolnej, ewentualnie w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego teren ten przeznaczony jest na cele rolne.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi wyjaśnia w uzasadnieniu do projektu, że ustanowienie standardu profesjonalisty, poprzez wprowadzenie w przepisie wymogu działania zgodnie z prawem i sztuką sprawia, że miarą dopuszczalności działań rolnika przestaje być subiektywne poczucie dyskomfortu sąsiada, a staje się nią obiektywny wzorzec prawidłowego działania zawodowego.

Czytaj więcej

Ucieczka z dużego miasta na wieś. Domy tańsze nawet o kilkadziesiąt procent

Rząd chce chronić produkcję rolną

„Dzięki temu rolnik, który stosuje poprawnie technologie, zyskuje większe bezpieczeństwo prawne, ponieważ jego postępowanie będzie oceniane w kontekście poprawności procesu produkcyjnego, a nie stopnia niezadowolenia i subiektywnych ocen sąsiadów. Klauzula zasad prawidłowej gospodarki rolnej pełni rolę „bezpiecznika”, który pozwala prawu automatycznie dostosowywać się do postępu technologicznego i zmieniających się norm ochrony środowiska bez konieczności ciągłej zmiany ustaw. To, co jest „prawidłowe” dziś, za kilka lat może obejmować nowe technologie (np. rolnictwo precyzyjne z wykorzystaniem najnowszych technologii sprzyjających ekologicznej produkcji, zwiększaniu dobrostanu zwierząt itp.), a przepis art. 144¹ pozostanie aktualny, odsyłając zawsze do aktualnej wiedzy agrotechnicznej” – uzasadnia cel i sens proponowanych zmian resort.

Dodatkowo zgodnie z projektem osoby, które będą stroną aktu notarialnego przenoszącego prawo własności takich nieruchomości będą musiały złożyć oświadczenie, że są świadome że na nieruchomościach położonych w tym obrębie ewidencyjnym „jest prowadzona lub może być prowadzona działalność rolnicza, a w związku z tym mogą występować zwykłe następstwa prowadzenia działalności rolniczej, w szczególności hałas, zapachy, zwiększony ruch pojazdów i maszyn rolniczych oraz wykonywanie prac polowych, mogące powodować okresowe zakłócenia korzystania z nabywanej nieruchomości. Nabywca oświadcza ponadto, że powyższe okoliczności są mu znane i akceptowane.”

Do MRiRW napływa wiele skarg od rolników i ich organizacji na obecne przepisy, które nie chronią ich przed pozwami ze strony nowych sąsiadów, którzy sprowadzają się na wieś oczekujących ciszy, spokoju i zapachu kwiatów. Gdy ich sąsiad pracuje w żniwa nocą, jego obora nie pachnie, a pianie koguta nie pozwala długo pospać, wybucha konflikt, który kończy się w sądzie. Resort w uzasadnieniu wyjaśnia, że takie sytuacje zniechęcają rolników do rozbudowy, a nawet prowadzenia gospodarstw, których liczba spada, a przecież główną funkcją wsi jest produkcja żywności.

Czytaj więcej

Chcesz się wyprowadzić z miasta? Rząd planuje specjalne przepisy

Sporne nieruchomości na wsi 

Prace nad przepisami, które mają chronić funkcję produkcyjną wsi ruszyły po jednym z wyroków, w którym sąd uznał, że rolnik, hodowca ponad 300 świń musi zapłacić swoim sąsiadom ponad 100 tys. zł odszkodowania za to, że oddziaływanie zapachowe jego gospodarstwa jest uciążliwe i wykracza poza przyjętą miarę. Dodatkowo został zobowiązany do wprowadzenia zmian, które ograniczą tę uciążliwość. Sprawa trafiła do Sądu Najwyższego, który oddalił skargę kasacyjną rolnika. Ta sprawa wzburzyła polityków koalicji i opozycji.

Pytanie, czy procedowany projekt zapobiegnie takim sytuacjom. Radca prawny, Anna Malinowska-Ponińska kierująca praktyką nieruchomości kancelarii Hoogells ma wątpliwości.

– Rozumiejąc ideę, która stoi za tą konkretną zmianą prawa, podobnie jak pierwszej wersji projektu, tak i tej najnowszej nie oceniam pozytywnie, ponieważ jest to przykład pobieżnej legislacji. Odnoszę wrażenie, że projektodawca umywa ręce, procedując projekt, który z punktu widzenia prawa na pewno nie przyczyni się do właściwego ułożenia stosunków na obszarach prowadzenia działalności rolniczej – mówi ekspertka.

– Jestem zwolenniczką jasnych i precyzyjnych przepisów – szczególnie kiedy mają dotyczyć ograniczenia praw podmiotowych, bez ogólnych definicji czy odsyłania do definicji w innych ustawach, jak w przypadku tego projektu. Do tego pojawiające się w projekcie bardzo szerokie pojęcie domniemania, jest krzywdzące dla każdego, kto potencjalnie może stać się stroną takiego sporu sąsiedzkiego. Co więcej, projektodawca nie precyzuje w omawianych przepisach skali czy zakresu działalności rolniczej. Nadal przepisy nie odnoszą się do sytuacji rozbudowy gospodarstwa czy zmiany skali działalności, a mimo to, autorzy projektu oczekują, by nabywca nieruchomości sąsiadującej z taką, na której prowadzona jest działalność rolnicza znacząco utrudniał sobie dochodzenie ewentualnych roszczeń z tytułu uciążliwości takiej działalności, pod rygorem nieważności umowy – dodaje Anna Malinowska-Ponińska

Czytaj więcej

Notariusz złoży za klienta dowolny wniosek o wpis do księgi wieczystej

Notariusze: spory na wsi nie znikną

Składanie oświadczeń do aktu notarialnego krytykują też notariusze.

– Obręb ewidencyjny, do którego odwołuje się projekt, w praktyce oznacza obszar o znacznej powierzchni. Jak wynika z danych Państwowego Rejestru Granic, obejmującego granice i powierzchnie obrębów dla całego kraju, w Polsce funkcjonuje ich ponad 55 tysięcy, co przy powierzchni kraju wynoszącej ok. 314 tys. km² daje przeciętny obręb rzędu 5,7 km², czyli około 570 hektarów. W przypadku mniejszych gmin obszar taki obejmuje nierzadko niemal całe ich terytorium. Z tego względu przyjmowanie tego rodzaju oświadczeń będzie w praktyce zjawiskiem znacznie częstszym, niż zakłada to najpewniej sam projektodawca – mówi dr Piotr Marquardt, członek Krajowej Rady Notarialnej.

W ocenie notariusza, pierwsza wersja projektu, zgodnie z którą obowiązek składania oświadczeń miał dotyczyć wyłącznie przenoszenia własności nieruchomości położonych poza granicami administracyjnymi miast, mimo że również była przez KRN krytykowana, proponowała rozwiązanie zdecydowanie bardziej wyważone.

– Obecne brzmienie przepisu sprawia natomiast, że obowiązek ten obejmie nabywców nieruchomości zarówno w miastach, jak i poza nimi. W naszej ocenie jest to obowiązek zbędny, który w sytuacji sporu nie chroni w praktyce ani rolników, ani ich nowych sąsiadów, ponieważ w żaden sposób nie zamyka drogi sądowej, na której i tak badane będzie, czy działalność rolnicza prowadzona jest zgodnie ze sztuką i obowiązującymi przepisami.

Projektodawca nie tylko zmodyfikował istotnie przepis o oświadczeniu, ale też wycofał się z propozycji zmiany w kodeksie wykroczeń. Według niej prowadzona zgodnie z prawem i zasadami prawidłowej gospodarki rolnej działalność miała nie podlegać karze za zakłócenie spokoju czy spoczynku nocnego.

Etap legislacyjny: trafi do Sejmu