Reklama

Chcesz się wyprowadzić z miasta? Rząd planuje specjalne przepisy

Tu jest wieś, tu się świnie hoduje – kto będzie chciał kupić nieruchomość poza granicami miasta, ma oświadczyć u notariusza, że wie, z czym wiąże się mieszkanie na wsi. Pomysł nie podoba się prawnikom, ale rolnikom – jak najbardziej.
Chcesz się wyprowadzić z miasta? Rząd planuje specjalne przepisy

Foto: Adobe Stock

Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie wyzwania wynikają z rosnącego osadnictwa miejskiego na obszarach wiejskich?
  • Jakie konkretne zmiany prawne proponuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi w odpowiedzi na te wyzwania?
  • Co stanowiło bezpośrednią przyczynę rozpoczęcia prac nad nowymi regulacjami?
  • Jakie są główne założenia i cele projektowanych przepisów?
  • Jakie rozbieżne opinie oraz wątpliwości zgłaszają prawnicy wobec ministerialnych propozycji?
  • Jakie rozwiązania w podobnych kwestiach zastosowano w innych europejskich krajach?

Już co piąty mieszkaniec wsi nie ma pochodzenia wiejskiego, a 18 lat temu nie miało go tylko 7 proc. żyjących na wsi. Polacy przeprowadzają się na wieś, bo uważają, że jest tam bezpieczniej niż w mieście. Jest cisza i spokój. Wieś kojarzy im się z relaksem. Tak wynika z badań CBOS, przytoczonych w raporcie Producentów i Pracodawców Przemysłu Mięsnego „Tu jest wieś, tu się trzodę hoduje”. Tylko dla 6 proc. badanych wieś to przede wszystkim miejsce działalności rolniczej.

Głośna sprawa hodowcy ponad 300 świń, który przegrał proces. O co chodziło?

Wyniki tych badań wyjaśniają, dlaczego na sielskiej wsi coraz częściej dochodzi do sąsiedzkich konfliktów, które kończą się w sądzie. Jeden z nich stał się bezpośrednią przyczyną rozpoczęcia prac nad przepisami o ochronie funkcji produkcyjnej wsi. Chodzi o sprawę rolnika spod Łodzi, hodowcy ponad 300 świń. Sąsiedzi, którzy przeprowadzili się z miasta, poskarżyli się do sądu, że odór z gospodarstwa jest tak silny, że nie są w stanie normalnie funkcjonować. Podnosili też, że w momencie, gdy się przenosili gospodarstwo prowadziło mniejszą działalność, która nie była tak uciążliwa. Sprawa zaczęła się 2017 r., ale gdy we wrześniu 2024 r. Sąd Apelacyjny utrzymał w mocy wyrok Sądu Okręgowego w Łodzi uznający, że oddziaływanie zapachowe rozbudowanej działalności wykracza ponad przeciętną miarę, jaka obecnie przyjęta jest w tej miejscowości i nakazał rolnikowi wypłacenie sąsiadom w sumie ponad 100 tys. zł odszkodowania oraz wprowadzenie zmian w gospodarstwie, które ograniczą jego uciążliwość, zrobiła się z tego awantura polityczna. Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi zapowiedziało przygotowanie ustawy, która będzie chronić rolników przed odszkodowaniami. Zadeklarowało też hodowcy świń pomoc prawną w dalszej walce. Ostatecznie jednak Sąd Najwyższy oddalił w ubiegłym roku skargę kasacyjną rolnika.

Czytaj więcej

Marne nastroje rolników: ceny paliw i nawozów w górę, mięsa i mleka w dół

Ministerstwo Rolnictwa długo pracowało nad krótkimi założeniami

Prace nad założeniami do projektu ustawy o ochronie funkcji produkcyjnej wsi trwały aż do teraz (w międzyczasie swoje projekty złożyli do Sejmu posłowie PiS i Konfederacji). Z opublikowanych, dość ogólnych, założeń wynika, że resort planuje wprowadzenie zmiany do Kodeksu cywilnego polegającej na wskazaniu, że prowadzenie działalności rolniczej mieści się w granicach normalnego korzystania z nieruchomości i co do zasady nie powinno być uznawane za nadmierne oddziaływanie na sąsiadów.

Reklama
Reklama

„Wyjątek stanowiłyby sytuacje, w których w konkretnej sprawie ustalono, że działalność jest prowadzona niezgodnie z zasadami prawidłowej gospodarki rolnej lub przepisami prawa” – czytamy w zapowiedzi MRiRW. Dodatkowo ma zostać znowelizowany Kodeks wykroczeń, aby rolnicy nie mogli być karani mandatami, gdy np. uruchamiają kombajny nocą w żniwa lub pieją ich koguty. Ostatnia projektowana zmiana dotyczy ustawy o kształtowaniu ustroju rolnego, zgodnie z którą w akcie notarialnym dotyczącym nabycia nieruchomości poza granicami administracyjnymi miasta będzie musiało się znaleźć oświadczenie nabywcy takiej nieruchomości, że jest świadomy możliwych zakłóceń korzystania z niej wywołanych działalnością rolniczą prowadzoną na nieruchomościach sąsiednich.

13,6 proc.

tylu badanych ocieniało w 2024 roku, że do zamieszkania na wsi mogą ich przekonać niższe koszty budowy lub zakupu domu

„W efekcie, już w chwili nabycia nieruchomości, nabywcy otrzymają pełną i transparentną informację o możliwych skutkach transakcji – co z kolei może zapobiec wielu niepotrzebnym i kosztownym dla nich konfliktom” – podsumowuje MRiRW.

– Konflikty rzeczywiście są i jest ich coraz więcej. Najczęściej dotyczą hodowli świń i drobiu, bo te najbardziej śmierdzą. My na ten projekt czekamy – mówi Wiktor Szmulewicz, prezes Krajowej Rady Izb Rolniczych.

Potwierdza to raport resortu rolnictwa „Polska wieś i rolnictwo 2025 r.” Wynika z niego, że prawie 80 proc. rolników popiera wprowadzenie przepisów, które będą chroniły funkcję produkcyjną wsi. Mają one też poparcie trzech czwartych mieszkańców wsi, którzy nie są związani z rolnictwem.

Czytaj więcej

Prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o obronie polskiej ziemi
Reklama
Reklama

Rolnikom podoba się model francuski

– Najbardziej zależy nam na tym, by znalazła się w nim zasada „kto pierwszy”. Chodzi o to, żeby w sytuacji, gdy rolnik był pierwszy ze swoim gospodarstwem, to nowi sąsiedzi nie mogli występować przeciwko niemu do sądu, skarżąc się na uciążliwość. Tak jest to rozwiązane w prawie francuskim – dodaje Wiktor Szmulewicz.

We Francji zmianę przepisów uruchomił spór o prawo do piania koguta Maurycego. Sąd uznał, że może on swobodnie piać i odesłał skarżących się na niego sąsiadów z kwitkiem. Ponieważ jednak nie była to pierwsza tego typu sprawa, Francuzi przyjęli ustawę nr 2021-85 z 29 stycznia 2021 r., która ma definiować i chronić dziedzictwo sensoryczne francuskiej wsi, czyli jak pisał jeden z jej twórców, Pierre Morel-À-L'Huissier, pianie koguta, bicie dzwonów, ryczenie osła, zapach obornika lub kurników, rechot żab.

We Francji zmianę przepisów uruchomił spór o prawo do piania koguta Maurycego. Sąd uznał, że może on swobodnie piać i odesłał skarżących się na niego sąsiadów z kwitkiem

Ponieważ jednak te przepisy okazały się za mało skuteczne, zdecydowano się w 2024 r. wprowadzić zmiany w Kodeksie cywilnym. Zgodnie z nimi odpowiedzialność za zakłócenie sąsiedzkie nie powstaje, gdy działalność rolnicza była prowadzona przed przeniesieniem własności czy też powstaniem innego tytułu prawnego do nieruchomości, która znajduje się w posiadaniu osoby, uznającej się za poszkodowaną. Z ochrony kodeksowej mogą korzystać tylko ci rolnicy, którzy prowadzą swoją działalność zgodnie z prawem, nie zmieniają warunków jej prowadzenia lub zmiana tych warunków nie jest na tyle istotna, aby przyczyniała się do nasilenia oddziaływania na nieruchomości sąsiednie.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Wojna w Iranie może uderzyć w ceny żywności. Pierwsze sygnały już są

Pro

Czy propozycja Ministerstwa ochroni rolników przed pozwami?

– Rozumiem ideę, która stoi za tą zmianą prawa. Rolnikom, którzy prowadzą gospodarstwa należy się ochrona, ale ta propozycja im jej nie zapewni. To jest zbyt daleko idąca ingerencja w prawo własności. De facto oczekuje się od nabywcy nieruchomości sąsiadującej z produkcją/działalnością rolniczą, by zrzekł się roszczeń, a przecież on tak naprawdę deklaruje, że zna stan na dzień podpisania umowy nabycia. Jeśli w miejsce małego gospodarstwa powstanie duża chlewnia, to jej sąsiad nie miałby prawa podnosić jej uciążliwości – pyta radczyni prawna, Anna Malinowska, kancelaria Hoogells, Oleksiewicz. Jej zdaniem, regulujące kwestię immisji sąsiedzkich przepisy Kodeksu cywilnego, może nie są doskonałe, ale mamy do czynienia z materią tak dalece ocenną, że doskonałe być nie mogą. Wystarczy je stosować.

Reklama
Reklama

Podobnie uważa notariusz, dr Patryk Bender.

– Obowiązujący art. 144 k.c. stanowi, że powinniśmy tak korzystać z nieruchomości, aby nie utrudniać korzystania z nieruchomości sąsiednich. W mojej ocenie jest to wystarczająca regulacja stosunków sąsiedzkich, grunt, by ją odpowiednio stosować. Nie bardzo też rozumiem, czemu służyć miałoby składanie przez kupującego nieruchomość poza granicami administracyjnymi miasta oświadczeń, że jest świadomy tego, z czym taka a nie inna lokalizacja gruntu się wiąże, tym bardziej, że trudno powiedzieć, jaki – poza pewną deklaracją – miałby być skutek takich oświadczeń. Czy miałyby one wyłączać stosowanie względem właściciela ochrony wynikającej z prawa sąsiedzkiego? A co z osobami, które nieruchomości na wsiach nabywają z innych niż umowa podstaw (np. przez dziedziczenie czy w drodze orzeczeń sądowych – przykładowo w postępowaniu działowym) – pyta dr Bender.

– Poza tym takie rozwiązanie skłania do pytania, dlaczego nie wymagać analogicznych oświadczeń od osób, które kupują mieszkania w miastach przy ulicach, na których koncentruje się życie nocne miasta albo nie prosić o stosowne oświadczenie mieszkańca wsi kupującego nieruchomość np. na Śląsku w okolicach z rozwiniętym przemysłem czy w pobliżu prowadzonej działalności górniczej. Jeśli przepis nakazujący składanie takich oświadczeń ma pełnić jedynie rolę „straszaka”, to trudno uznać tę propozycję za trafną – dodaje.

26,3 proc.

tylu badanych w 2025 r. oceniało, że do zamieszkania na wsi mogą zachęcić niższe koszty budowy i zakupu domu

Notariusz, dr Piotr Marquardt również uważa obowiązujące przepisy k.c. za wystarczająco regulujące relacje sąsiedzkie.

Reklama
Reklama

– Rozumiem że problem stanowią osoby chcące go nadużywać, ale nie dotyczy to wyłącznie rolników. W Katowicach mieliśmy przypadek dużego centrum handlowego, w sąsiedztwie którego powstało osiedle, i część nabywców skarżyła się na uciążliwość tego sąsiedztwa, choć miała tego świadomość w chwili zakupu. Zdarzają się też osoby, które kupują tanie działki w pobliżu lotniska, a następnie domagają się odszkodowań lub ograniczenia jego działalności ze względu na uciążliwości związane z ruchem lotniczym. Nie widzę sensu w tworzeniu odrębnych przepisów dedykowanych wyłącznie terenom wiejskim. Te, którymi dysponujemy obecnie – adresowane do wszystkich właścicieli nieruchomości – wydają się być w zupełności wystarczające – mówi dr Marquardt.

Jego zdaniem ministerialna propozycja może więcej skomplikować, niż uprościć.

– Po pierwsze, działalność rolnicza jest obecnie prowadzona – i to na niemałą skalę – także w miastach: w Katowicach, w Krakowie, w Warszawie. Nie ma zatem głębszego uzasadnienia, by projektowane przepisy ograniczać wyłącznie do obszarów położonych poza granicami administracyjnymi miast. Po drugie, zastanawiam się, jaki projektodawca ma pomysł na oświadczenie, które chce wprowadzić. Czy ma to być oddzielna czynność notarialna? Logika wskazuje, że takie oświadczenie nabywca powinien złożyć przed podpisaniem aktu notarialnego przenoszącego własność. Po trzecie, co z prawami nabywców nieruchomości, w przypadku których przeniesienie własności nastąpiło przed wejściem w życie projektowanych przepisów? Czy brak złożenia takich oświadczeń w przeszłości miałby jakieś realne konsekwencje prawne – dodaje.

Czytaj więcej

To już pewne. Będzie więcej czasu na przygotowanie planów ogólnych

Może lepiej poprawić ustawę planistyczną?

Mniej surowa w ocenie opublikowanych założeń jest adwokat, dr Joanna Barzykowska, kancelaria Graś i Wspólnicy.

Reklama
Reklama

– To propozycja jest jakąś dodatkową formą ochrony dla rolnika. Dzisiaj nie ma przeszkód, by sprzedający nieruchomość rolnik zaproponował, by kupujący złożył w umowie sprzedaży oświadczenie, że nie przeszkadza mu prowadzona w sąsiedztwie działalność rolnicza lub nawet, że nie będzie miał z tego względu roszczeń. Jednak takie oświadczenie składane przez kupującego nie rozwiąże wszystkich potencjalnych sytuacji spornych. Bo przecież rolnik może zmienić profil swojej działalności lub jej skalę i czy w takiej sytuacji nabywca nadal jest zobowiązany oświadczeniem, które złożył. A przecież trudno ograniczać rolnikom możliwość rozwoju gospodarstw i produkcji rolnej. Dlatego wydaje mi się, że jeśli proponowane zmiany wejdą w życie, to sporów będzie mniej, ale nie zostaną wyeliminowane – uważa dr Barzykowska.

Anna Malinowska podpowiada ministerstwu, że chcąc rozwiązać problem na gruncie prawa, a nie polityki, powinno przygotować zmianę przepisów planistycznych (Dz.U. z 2024 r., poz. 1130).

– Jeśli z planu miejscowego wynika, że to jest obszar prowadzenia działalności rolniczej i jest ona prowadzona zgodnie ze sztuką, to nawet jeśli ktoś będzie próbował uzyskać odszkodowanie czy zlikwidować tę działalność, to sąd na to nie powinien pozwolić. I o taką zmianę prawa bym apelowała – mówi ekspertka.

Sądy i trybunały
Nowym sędziom TK grozi finansowa próżnia. Kto im będzie płacił?
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Spadki i darowizny
Od 17 marca ważne zmiany dla spadkobierców. Te formalności załatwią u notariusza
Prawo w Polsce
Będzie nowy zakaz dla uczniów w szkołach. Minister edukacji podała datę
Sądy i trybunały
Wezwali przewodniczącą Trybunału Stanu pod rygorem kary. Oto odpowiedź Manowskiej
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama