Pracownicy Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów (UOKiK) zyskają uprawnienie do testowego nabywania produktów i usług pod ukrytą tożsamością. UOKiK będzie mógł również nakazać zablokowanie, usunięcie lub oznaczanie ostrzeżeniami stron i sklepów internetowych, które oszukują klientów lub stosują nieuczciwe praktyki. Takie zmiany przewiduje projekt nowelizacji ustawy o ochronie konkurencji i konsumentów (nr z wykazu: UC142), który dostosowuje polskie prawo do wymogów unijnego rozporządzenia 2017/2394. Za przygotowanie nowych przepisów odpowiada UOKiK.

UOKiK będzie kupował podejrzane produkty

Już dziś kontrolerzy UOKiK mogą pod fałszywą tożsamością dokonywać czynności zmierzających do zawarcia umowy zakupu. W ten sposób „kontrolujący może sprawdzić sposób oferowania danego towaru, skontrolować zakres udzielanych przez sprzedającego informacji, w tym również ewentualne wprowadzanie konsumenta w błąd na tym etapie”. Niedozwolone jest jednak zakończenie procesu i dokonanie faktycznego zakupu. W uzasadnieniu do projektu ustawy UOKiK wyjaśnia, że „ograniczenie kompetencji do etapu przedumownego uniemożliwia zebranie pełnych dowodów dotyczących całego procesu sprzedaży, który może być zaprojektowany w sposób wprowadzający w błąd”.

Czytaj więcej

Google odpowiada na zarzuty UOKiK. „Absolutnie nie rozwiewa wątpliwości”

W rezultacie część doświadczenia konsumenta umyka organowi odpowiedzialnemu za przeciwdziałanie nieuczciwym praktykom. „Zdarza się także, że konsumenci – zwłaszcza osoby starsze – są wprowadzani w błąd i podpisują umowy będąc przekonani, że jedynie dokonują »rezerwacji« lub »zapisu«. W takich przypadkach Prezes UOKiK ma obecnie ograniczone możliwości (działania – red.)” – czytamy w uzasadnieniu.

Nowe rozwiązania mają to zmienić. UOKiK będzie mógł przeprowadzić pełen proces sprzedażowy, zakończony zakupem kontrolowanego produktu albo usługi. W uzasadnieniu do projektu ustawy prezes UOKiK wskazuje, że „zakupy testowe – również dokonywane przy użyciu ukrytej tożsamości – stanowią narzędzie umożliwiające odtworzenie rzeczywistego doświadczenia konsumenta i wykrycie praktyk, które w innym przypadku mogłyby pozostać niewidoczne dla organów nadzoru. Uprawnienie to obejmuje także możliwość dalszej analizy nabytych towarów lub usług, w tym ich kontroli, obserwacji, badania, demontażu lub testowania”.

Czytaj więcej

Producenci AI odpowiedzą za szkody na psychice. Rozstrzygnie opinia biegłych

Przeszukania w postępowaniach dotyczących naruszenia prawa konsumentów

Projekt zakłada również rozszerzenie uprawnień UOKiK o możliwość nakazania zablokowania, usunięcia lub oznaczania ostrzeżeniami stron i sklepów internetowych, które oszukują klientów lub stosują nieuczciwe praktyki. Dziś tego typu żądanie może być skierowane wyłącznie do podmiotów oferujących niebezpieczne produkty. „Na gruncie obowiązujących przepisów prezes UOKiK nie posiada natomiast analogicznych kompetencji w odniesieniu do treści zamieszczanych w interfejsach internetowych, które naruszają prawa konsumentów” – czytamy w uzasadnieniu.

Dodatkowo, kontrolerzy UOKiK będą mogli wkroczyć do siedziby podmiotu, przeciwko któremu toczy się postępowanie o naruszenie zbiorowych interesów konsumentów. Dziś analogiczne kontrole można prowadzić wyłącznie w przypadku postępowań antymonopolowych.

Czytaj więcej:

Finanse Nie każda nieopłacona faktura daje podstawy do rekompensaty. Wyrok TSUE

Pro

Rozszerzenie prawa do przeszukań o sprawy konsumenckie ma praktyczne uzasadnienie. UOKiK wyjaśnia, że „rozwój technologii cyfrowych i komunikacji internetowej sprzyja naruszeniom prawa, często dokonywanym przez podmioty działające transgranicznie, które liczą na anonimowość lub trudności w egzekwowaniu przepisów. W Polsce działalność takich firm bywa ograniczona do biur sprzedaży lub call-center, gdzie dochodzi do naruszeń, lecz ich kontrola jest utrudniona. Skuteczne wyjaśnienie takich spraw wymaga dostępu do pełnych materiałów dowodowych, takich jak nagrania rozmów, korespondencja e-mail, dane z komputerów czy rzeczywiste materiały szkoleniowe. Obecnie nie jest to możliwe, gdy przedsiębiorca odmawia ich udostępnienia, co utrudnia udowodnienie systemowego charakteru naruszeń i pozwala firmom tłumaczyć je indywidualnymi błędami pracowników”.

Etap legislacyjny: konsultacje