Chodzi przede wszystkim o artykuły pojawiające się w wyszukiwarce Google. W poniedziałek Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów poinformował o postawieniu czterem spółkom z grupy kapitałowej Google zarzutów w związku z podejrzeniem nadużywania pozycji dominującej wobec polskich wydawców medialnych.
Zarzuty dotyczą m.in. niepodpisania z większością polskich wydawców prasy umów określających warunki korzystania z ich publikacji oraz wysokość wynagrodzenia z tego tytułu. Taki obowiązek wynika z unijnej dyrektywy DSM ws. praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. W przypadku wydawców, z którymi Google podpisało umowy, UOKiK wyraził zastrzeżenia co do sposobu prowadzenia negocjacji ws. wysokości wynagrodzenia, podczas których – w ocenie Urzędu – nie przedstawiono wymaganych prawem danych pozwalających ocenić zaoferowane stawki.
Czytaj więcej
- Podpisaliśmy umowy licencyjne obejmujące ponad 5500 europejskich serwisów informacyjnych, w tym ponad 70 w Polsce - twierdzi Google w odpowiedzi...
Google reaguje na zarzuty polskiego urzędu antymonopolowego
Google odnosząc się do informacji UOKiK, podkreśliło, że „jest jedyną platformą stosującą ustrukturyzowane podejście do wynagradzania wydawców wiadomości na dużą skalę”.
– Od momentu wdrożenia w Polsce unijnej dyrektywy o prawie autorskim podjęliśmy negocjacje z polskimi wydawcami i aktywnie zawieramy umowy licencyjne, kierując się tymi samymi zasadami i metodologią, jaką stosujemy już w pozostałych krajach Europy. W rezultacie podpisaliśmy umowy z ponad 20 wydawcami, obejmujące kilkadziesiąt serwisów informacyjnych. Wśród nich jest np. umowa z PAP, która odpowiada za około 60 proc. treści newsowych w Polsce. Wszystkie te umowy oparte są na jednolitej metodologii i obiektywnych kryteriach, m.in. na częstotliwości wyświetlania treści oraz przychodach reklamowych generowanych przy ich podglądzie – podało w swoim stanowisku biuro prasowe Google Polska.
Czytaj więcej
Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów postawił czterem spółkom z grupy kapitałowej Google zarzuty dotyczące możliwego nieuczciwego wykorz...
Prezes UOKiK: stanowisko Google nie rozwiewa wątpliwości
Prezes UOKiK Tomasz Chróstny był pytany we wtorek w Wirtualnej Polsce, czy oświadczenie Google rozwiewa wątpliwości Urzędu. – Absolutnie nie, bo mamy świadomość, że z wieloma wydawcami wciąż nie zawarto umów – stwierdził prezes UOKiK. Jak zaznaczył, „czym innym jest też uczciwe zawieranie umów, a czym innym zawieranie umów z wykorzystaniem pozycji dominującej w ramach negocjacji”.
Chróstny wyjaśnił, że strona posiadająca w negocjacjach pozycję dominującą „właściwie nie musi się liczyć z kontrahentami czy konkurentami”. – Może powiedzieć „bierz albo odejdź” i w ten sposób narzucić nieuczciwe warunki – podkreślił prezes UOKiK. W jego ocenie taka sytuacja może oznaczać, że druga strona w ogóle nie dostanie wynagrodzenia, albo dostanie wynagrodzenie dużo niższe, niż przewidywała nowelizacja prawa autorskiego.
Według prezesa UOKiK obecnie to korporacje big techów zarządzają ruchem na portalach i określają, jakie treści zobaczą użytkownicy. Chróstny zwrócił uwagę, że istotny jest również wpływ big techów na to, które artykuły zostaną wyświetlone użytkownikom w postaci linku do portalu, a które w postaci przetworzonej przez sztuczną inteligencję. – Jeżeli mamy link bez skrótów, to wejście użytkownika oznacza, że to wydawca wówczas będzie mógł zaprezentować pełną treść, a także reklamy, które mogą zapewnić utrzymanie wydawcy i utrzymanie dziennikarzom – podkreślił.
Z kolei – jak wskazał prezes UOKiK – jeżeli Google dostarcza skrótowe informacje, przetworzone przez algorytm, przychody z reklamy otrzymuje tylko i wyłącznie Google.
Pytany o to, jakich działań UOKiK oczekuje od Google, Chróstny wskazał, że koncern „musi dzisiaj bardzo jasno wyjaśnić, z czego wynikało takie, a nie inne zachowanie w toku negocjacji, które były prowadzone z wydawcami”.
– Drugim aspektem jest to, co wydarzyło się choćby we Francji, gdzie działaniami regulacyjnymi Google został zmuszony do tego, żeby uczciwie wynagradzać twórców. Liczymy na to, że po stronie Google nastąpi refleksja, żeby uczciwie rozliczyć się z polskimi twórcami i wydawcami prasy – podsumował prezes UOKiK.