Za panią pierwsze tygodnie w fotelu prezesa Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN. Czy podjęła już pani jakieś decyzje? Czego dotyczyły?

Moją pierwszą decyzją była reorganizacja pracy asystentów w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. Zmieniłam model współpracy asystentów z sędziami. Jeden asystent będzie współpracował z jednym sędzią. Dotychczas asystenci pracowali z dwoma albo z trzema sędziami. Kolejna decyzja dotyczy przydziału spraw sędziom, który odbywał się co kilka tygodni. Uznałam, że przydział spraw, w formie losowania, powinien być dokonywany co najmniej raz w tygodniu, co zdecydowanie usprawni pracę izby.

Czytaj więcej

Nowa prezes Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN powołana przez Karola Nawrockiego

Co jeszcze wymaga naprawy? Co znajduje się na szczycie listy zadań do natychmiastowego załatwienia?

Przede wszystkim czekamy na decyzję prezydenta o wskazaniu sędziów orzekających w izbie i uzupełnienie tym samym wakatów. Poza tym izba pracuje płynnie. Nie widzę obecnie pilnych problemów do załatwienia. Choć takie zapewne jeszcze się pojawią.

Przez wiele miesięcy izba działa w okrojonym składzie. Brakuje trzech sędziów. Jak te braki wpływają na efektywność pracy izby? Czy tworzą się zaległości w orzekaniu?

Niestety te wakaty wpływają negatywnie na efektywność. Zamiast w jedenastkę orzekamy w siódemkę. Wakaty po sędziach, którzy odeszli w stan spoczynku to jedno. Ponadto jest jeden tzw. stary sędzia, który odmawia orzekania i nie rozpoznał od prawie czterech lat żadnej sprawy. Zaległości tworzą się także z uwagi na same procedury regulujące prowadzenie postępowań dyscyplinarnych.

Jak duże są zaległości w izbie?

Niektóre sprawy są zablokowane wnioskami o test bezstronności i latami czekają na rozstrzygnięcie. Mam sprawę z 2022 r. Takie stare sprawy to jednak niewielki odsetek. Większość spraw mogłaby zostać rozpoznana o kilka miesięcy wcześniej, gdyby wakaty w izbie zniknęły.

Do Rzecznika Praw Obywatelskich wpływają skargi na funkcjonowanie IOZ SN. Chodzi o brak możliwości ukonstytuowania się składów z uwagi na konflikt między tzw. starymi i tzw. nowymi sędziami, którzy nie chcą ze sobą orzekać. W konsekwencji kilka spraw miało zostać zawieszonych. Ile jest takich przypadków i czy spór między sędziami rzeczywiście utrudnia pracę izby?

Nie widzę problemów z ustaleniem składu orzekającego ze względu na spór między sędziami. Niestety największą bolączką, z którą się borykamy, są wnioski o wyłączenie sędziów i wnioski o przeprowadzenie testu bezstronności sędziego. Prowadzenie wielu spraw jest zablokowane ze względu na konieczność rozpoznania takich wniosków. W moim referacie około połowa spraw jest w ten sposób zablokowana. Większość z tych wniosków dotyczy sposobu powołania.

W niektórych izbach SN wyraźny jest spór między tzw. nowymi i tzw. starymi sędziami. Dochodzi do tego, że niektórzy ze sobą nie rozmawiają. Jak to wygląda w izbie, którą pani kieruje?

Odpowiadając na to pytanie powinniśmy wrócić do genezy tego konfliktu. Czas najwyższy, żeby wreszcie odważnie i głośno powiedzieć, że pod hasłami walki o praworządność wypowiadanymi przez wielu tzw. starych sędziów, kryje się walka o utracone wpływy i obrona kastowości. Przez lata to wąska grupa sędziów decydowała o tym, kto otrzyma awans czy nominację sędziowską. Reforma z 2017 r. naruszyła ten zamknięty układ.

Do konkursu na wolne stanowiska w SN przystąpili sędziowie bez odpowiedniego namaszczenia. Tuż po powołaniu w 2018 r. nie było żadnych zarzutów dotyczących wadliwości. To po jakimś czasie się zmieniło i ruszyła lawina deprecjonowania. Niektórzy tzw. nowi sędziowie orzekają już od ośmiu lat w warunkach ciągłego kontestowania.

Natomiast konflikt w SN sprowadza się do tego, że grupa sędziów uzurpuje sobie prawo do decydowania o tym, kto jest a kto nie jest sędzią. Polskie prawo takich uprawnień im nie daje. Kwestionowanie statusu innych sędziów, to jest emanacja sędziowskiej pychy.

Konflikt w SN nie przekłada się na naszą pracę. Nie widzę sporu między sędziami w IOZ. Składy są wyznaczane na bieżąco, a sprawy są rozpoznawane. Nie dostrzegam też negatywnych emocji w kontaktach sędziów. Ja na przykład bardzo lubię sędzię Barbarę Skoczkowską, która należy do grupy tzw. starych sędziów. Jest to bardzo ciepła i miła osoba, z którą rozmawiam na różne tematy.

W ostatnich dniach wyłączyła jednak pani sędzię Skoczkowską od orzekania w sprawie dotyczącej zawieszenia sędziego Łukasza Piebiaka, kontrowersyjnej postaci w wymiarze sprawiedliwości. Uznała pani, że może ona nie być bezstronna w tej sprawie.

Wyłączyłam sędzię Barbarę Skoczkowską od orzekania w konkretnej sprawie. Powodem był wniosek o wyłączenie. Został on poparty argumentami, które uznałam za trafne. Po analizie doszłam do przekonania, że w tej sprawie sędzia Skoczkowska nie daje gwarancji bezstronności.

Czytaj więcej

Minister Żurek odsunął sędziego Piebiaka od czynności służbowych

Czyli przekonały panią argumenty Łukasza Piebiaka?

Nie pamiętam, kto dokładnie składał ten wniosek. Czy był to sędzia Łukasz Piebiak, czy jego pełnomocnik.

Jak zakończyć konflikt między sędziami, który trawi Sąd Najwyższy?

Osią konfliktu jest kwestionowanie statusu sędziów. Spór będzie istniał, dopóki będą tacy, którzy będą rościć sobie prawo do wskazywania, kto jest, a kto nie jest sędzią. Nie widzę zatem recepty na rozwiązanie tego konfliktu.

- „To koniec rozliczeń w sądach. Neosędzia Szczepaniec prezesem Izby Odpowiedzialności Zawodowej SN”. To nagłówek jednego z portali opublikowany tuż po pani nominacji. Co pani sądzi o tych obawach?

Zacznijmy od tego, że w polskim porządku prawnym nie ma takiej kategorii jak „neosędzia”. Ten tytuł świadczy o ogromnym braku kultury i klasy autora. Jest to opinia dziennikarza, który przychodzi na salę rozpraw, a potem pisze, że nie jestem sędzią. Nie wiem, po co on się pojawia na rozprawach, skoro nie uważa nas za sędziów.

Nie trzeba się zatem obawiać, że izba nie będzie rozliczać zarówno prawników obwinianych dyscyplinarnie, jak i tych których chce ścigać prokuratura?

To jest jakiś irracjonalny zarzut. Sprawy wpływają do sądu, są rejestrowane i przydzielane sędziom. Nie rozumiem zatem, co miał na myśli redaktor tworzący ten nagłówek. Chyba chodziło o uderzenie we mnie, personalnie.

Czy uznaje pani obecne kierownictwo prokuratury krajowej za legalne?

Nie chcę się w tej sprawie wypowiadać, ponieważ na salę sądową przychodzą prokuratorzy i nie chcę, żeby zarzucali mi potem, że jestem w jakiś sposób uprzedzona, czy że wypowiadałam się publicznie na ich temat.

W swoich niektórych orzeczeniach nie uznaje pani za legalne obecne kierownictwo prokuratury. W konsekwencji nie dopuszczała pani do sprawy prokuratorów, którzy pojawiali się na sali.

Była jedna taka sprawa, w której prokurator nie miał należytego umocowania do występowania w niej i dlatego nie został dopuszczony.

Kto jest obecnie czynnym prokuratorem krajowym?

Nie odpowiem na to pytanie.

Na stronie prokuratury krajowej napisano wyraźnie, że jej szefem jest Dariusz Korneluk. Czy jest to nieprawdziwa informacja?

Nie chcę odpowiadać na takie pytania, ponieważ do SN wpływają wnioski z prokuratury krajowej, które mogą trafić do mnie i będę je rozpoznawać.

Kto jest obecnie rzecznikiem dyscyplinarnym sędziów sądów powszechnych?

Na ten temat też nie będę rozmawiać. Rzecznicy także pojawiają się na sali rozpraw w Izbie Odpowiedzialności Zawodowej. Nie chcę, żeby potem ktokolwiek zarzucał mi publiczne wypowiadanie się na jego temat.

Czytaj więcej

Joanna Raczkowska: Sprawy dyscyplinarne? Schody zaczynają się w SN

Pytam o to nie bez powodu, bowiem do IOZ SN trafił szereg zarzutów dyscyplinarnych, wniosków o uchylenie immunitetu i zgodę na ściganie sędziów kojarzonych z poprzednią władzą. Wnioski w tych sprawach kieruje obecna prokuratura, której kierownictwa pani nie uznała za legalne. Czy nie należy się zatem spodziewać, że sprawy te mogą zostać umorzone, bo występuje z nich „nielegalny” organ?

Każdy sędzia orzeka w sposób niezawisły. Jeśli taka sprawa trafi do mnie, to wtedy będę się nad nią zastanawiać. W każdej sprawie na podstawie akt będę analizować, czy osoby, które w niej występują są należycie umocowane.

Część środowiska prawniczego uważa IOZ SN za nielegalną, ministerstwo planuje jej likwidację, a większość orzekających w niej sędziów w tym panią określa się mianem tzw. neosędziów. Czy to nie deprymuje?

Nie ma żadnych neosędziów. To wykreowana, deprecjonująca terminologia. Jeśli chodzi o samą izbę, to została ona utworzona po likwidacji Izby Dyscyplinarnej i tę reformę pozytywnie oceniła nawet Komisja Europejska w raporcie z 2024 r. Naszą izbę kwestionuje część polityków i wąska grupa sędziów, która wmówiła społeczeństwu, że niektórzy sędziowie są nieuprawnieni do orzekania. Dziś próbują wmówić kolejne kłamstwo, że nasza izba jest wadliwa. To nieprawda, nasza izba jest sądem.

Nie da się już dalej wiarygodnie forsować tezy, że część sędziów została wadliwie powołana z uwagi na niewłaściwie ukształtowaną Krajową Radę Sądownictwa. Przecież w 2026 r. KRS została utworzona na podstawie tych samych przepisów co poprzednie dwie, które były kwestionowane. Na potrzeby chwili wymyślono tzw. prawybory, które nazwano szumnie nakładką konstytucyjną. Nie ma czegoś takiego, albo konstytucja coś przewiduje, albo nie.

Należy podkreślić, że konstytucja nie zawiera wymogu, aby sędziów do KRS wybierali sędziowie. Prawybory wymyślono po to, żeby przykryć hipokryzję prawników, krzyczących przez osiem lat, że tryb powołania sędziów jest niezgodny z konstytucją.

W wyroku sprzed kilku tygodni Trybunał Sprawiedliwości UE orzekł, że tzw. nowi sędziowie nie powinni rozpatrywać testów bezstronności dotyczących właśnie ich powołania. Czy uderzy to w sprawność Sądu Najwyższego?

Myślę, że sprawność SN na tym nie ucierpi. Najbardziej jednak uderza mnie w tym orzeczeniu to, że polityczny organ, jakim jest TSUE wypowiada się o polskich sędziach w kontekście ich bezstronności. To jest groteska. Przecież TSUE to organ na wskroś polityczny, ponieważ sędziowie są do niego wskazywani przez rządy państw członkowskich. Gdyby trzymać się lansowanej przez lata narracji, to należałoby powiedzieć, że sędziowie TSUE zostali wybrani w wadliwej, upolitycznionej procedurze.

Jeżeli ktoś jednak miałby nie orzekać w sprawie testów bezstronności, to tzw. starzy sędziowie. To oni nie spełniają kryterium bezstronności, dając temu wyraz w różnego rodzaju apelach, oświadczeniach, deklaracjach, w których kwestionowali nasz status. Niepokoi mnie też to, że europejskie trybunały wykraczają poza treść traktatów, w nieuprawniony sposób przyznając sobie kompetencje, których nie posiadają. To jest naruszanie polskiej suwerenności.

Czytaj więcej

TSUE: przebieg procedury powołania sędziego może podważyć jego status