Budowa przy Tuwima w Łodzi miała zostać ukończona między 2023 i 2024 rokiem, ale to się deweloperowi nie udało. Sąd powołał zarządcę sądowego, ale ten dotychczas nie znalazł inwestora, który przejąłby budowę i ją dokończył. Złożył natomiast wniosek do sądu, żeby umorzyć postępowanie sanacyjne. Sprzeciwili się temu wierzyciele, a także prokurator, który przyłączył się do sprawy. 

W dwóch budynkach przy ul. Tuwima w Łodzi jest ok. 140 mieszkań, a zatem tylu też wierzycieli. Uczestnicy postępowania powiedzieli PAP, że przeciętnie każdy z nich wpłacił na mieszkanie (najczęściej z kredytu) ok. 500 tys. zł. Łącznie chodzi o ok. 40 mln zł. Dalsze prowadzenie inwestycji wymaga znalezienia inwestora, który wyłoży własne pieniądze na jej dokończenie. Wierzyciele zgodzili się, że wezmą na siebie także część rosnących kosztów i rozliczą je, dopłacając dodatkową kwotę do ustalonej wcześniej ceny zakupu mieszkania. Natomiast umorzenie postępowania sanacyjnego, jak wnosił zarządca tej inwestycji, skutkowałoby upadłością.

Czytaj więcej

Afera Grupy HRE. Upadłość czy restrukturyzacja? Piłka po stronie sądów

Sąd o propozycji zarządcy inwestycji: umorzenie byłoby przedwczesne

W piątek Sąd Rejonowy w Łodzi zdecydował, by dać szansę na dokończenie budowy. Sędzia Sylwia Mazanek uznała, że skoro do sądu wpłynęły oferty od inwestorów gotowych dokończyć budowę, a nabywcy mieszkań zorganizowani w radzie wierzycieli widzą szansę doprowadzenia inwestycji do końca, to decyzja o umorzeniu postępowania sanacyjnego byłaby przedwczesna. - Jeżeli inwestorzy chcą kontynuować inwestycję, należy dać im szansę - powiedziała sędzia.

Uzasadniając postanowienie, sędzia Mazanek poinformowała, że do sądu wpłynęły cztery oferty dokończenia inwestycji, w tym najobszerniejsza od łódzkiej firmy Budomal 360.  Zeznający na rozprawie jako świadek członek zarządu Budomalu zadeklarował, że firma jest kapitałowo i wykonawczo przygotowana do dokończenia budowy. Jeśli rada wierzycieli przyjmie ofertę jego firmy, ta zainwestuje własne pieniądze w dokończenie budowy, doprowadzi do budynków przy Tuwima niezbędne media i zbuduje drogę dojazdową. W zamian Budomal oczekuje gratyfikacji finansowej w postaci gotówki i działek, które są obecnie przypisane do inwestycji. Zadeklarował też, że znaczna część rozliczeń nastąpić po oddaniu budynków do użytkowania, kiedy uda się uwolnić zamrożone na koncie powierniczym pieniądze inwestorów. 

Sędzia Mazanek ujawniła, że w grze jest jeszcze kilka innych ofert, a zadaniem rady wierzycieli jest teraz jak najszybciej wybrać jedną z nich i niezwłocznie przystąpić do kontynuowania budowy.

Nowa zarządca widzi szansę na uratowanie inwestycji

Na wniosek rady wierzycieli sąd odwołał także dotychczasową zarządcę sądowego dla inwestycji przy ul. Tuwima, a w jej miejsce powołał radcę prawną Olgę Malinowską. Prawniczka poinformowała PAP, że poza przejęciem dokumentacji, spisem wierzytelności i działaniami prawnymi, będą na niej spoczywać także negocjacje z oferentami, którzy złożyli propozycje dokończenia budowy.

- Mamy niedokończoną inwestycję, a na nieruchomości ciąży wierzytelność na kwotę ok. 31 mln zł jako gwarancji kredytowej dla innej spółki. Ponieważ „nasz” wierzyciel nie brał pożyczki, a jedynie poręczył zobowiązania innej spółki, przepisy prawa restrukturyzacyjnego dają możliwość uznania przez sąd, że ta wierzytelność może być bezskuteczna wobec masy sanacyjnej. Upatruję w tym pewną szansę - powiedziała Malinowska.

Co łączy budową bloków przy ul. Tuwima w Łodzi z Grupą Kapitałową Hreit

Sprawa inwestycji przy ul. Tuwima to odprysk w sprawie karnej, która toczy się w Prokuraturze Okręgowej w Łodzi w związku z działalnością Grupy Kapitałowej Hreit Michała S.  Dlatego też do sprawy przyłączył się prokurator.

Prokuratorskie zarzuty w sprawie Hreit obejmują m.in. doprowadzenie ponad 1500 nabywców mieszkań do strat pieniędzy na zakup mieszkań w Łodzi, Rzeszowie, Krakowie, Gliwicach, Sosnowcu, Rumi, Wrocławiu, Nowym Dworze Mazowieckim, Rudzie Śląskiej, a także w Opolu i w Warszawie. Chodzi o nie mniej niż 243,4 mln zł. Zdaniem prokuratora pokrzywdzeni zostali wprowadzeni w błąd co do możliwości wywiązania się dewelopera z zawartych umów w ustalonym terminie i nabywcy mieszkań, którzy wyłożyli pieniądze na inwestycje, nie otrzymali obiecanych lokali. 

Zarzuty obejmują też przestępstwa na szkodę co najmniej 1736 osób – inwestorów spółek z grupy Hreit S.A. Liczba pokrzywdzonych inwestorów oraz nabywców mieszkań przekracza 3 tysiące osób. Wyliczona przez śledczych łączna kwota strat to co najmniej 610 milionów złotych.