Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jakie siły policyjne skierowano na granicę z obwodem królewieckim i dlaczego eksperci kwestionują ich przygotowanie do walki z dywersantami.
  • W jaki sposób operacja specjalna na granicy może być powiązana z wewnętrznym sporem politycznym dotyczącym Trybunału Konstytucyjnego.
  • Na czym polega rosyjska strategia „rozpoznania przez wywołanie reakcji” i jakie korzyści może przynieść Moskwie wywołanie fałszywego alarmu.
  • Jaką rolę w działaniach przy granicy odgrywają Wojska Specjalne i dlaczego ich obecność jest oficjalnie tłumaczona jako cykliczne ćwiczenia.

Ostrzeżenia o możliwych aktach dywersji i sabotażu oraz uzbrojonych grupach, jakie mogą pojawić się w najbliższych dniach na granicy z Rosją, w obwodzie królewieckim, mają pochodzić od Służby Wywiadu Wojskowego oraz partnerów zagranicznych. Chodzi o potencjalne działania pod obcą flagą, tak aby obciążyć Ukraińców. – W ślad za nim w Komendzie Głównej Policji powstał sztab operacji specjalnej prowadzonej na Warmii i Mazurach oraz na Podlasiu, przy współpracy wojska, straży granicznej i służb specjalnych – ogłosił komendant główny policji Marek Boroń (w poniedziałek w RMF).

W rejon granicy pojechali policjanci prewencji z Wrocławia i Szczecina oraz grupa kontrterrorystów

Jakie policyjne siły skierowano w rejon granicy?

– Nie podajemy takich informacji, aby nie zostały wykorzystane przez dywersantów i służby obcego wywiadu – ucina nasze pytania Andrzej Fijołek, rzecznik KGP.

„Rz” ustaliła to nieoficjalnie: na granicę pojechało 180 policjantów z oddziałów prewencji z Wrocławia oraz Szczecina. Poza tym niewielka grupa kontrterrorystów. W sumie ściągnięto około 200 policjantów. W działania są włączone komendy wojewódzkie w Olsztynie i w Białymstoku, ale o szczegółach operacji nikt nie chce mówić.

– U nas w gotowości jesteśmy od kilku lat, odkąd zaczęły się bardziej lub mniej nasilone próby forsowania polsko-białoruskiej granicy przez nielegalnych migrantów. Teraz nie widać jakiegoś wzmożenia – słyszymy od policjantów z Podlasia, kiedy pytamy ich o dywersantów z nowego kierunku.

Czytaj więcej

Policja szykuje się na akty dywersji przy granicy z Rosją. Ostrzeżenie wywiadu

O zagrożeniu dywersją i prowokacją, do jakich może dojść w pierwszej połowie listopada, mówił premier Donald Tusk. We wtorek, rozpoczynając posiedzenie Rady Ministrów, powiedział, że w jednym z miejsc po drugiej stronie granicy pojawili się „osobnicy z latarkami”, ale od razu zaznaczył, że nie ma pewności, kim byli.

– Nie jest tajemnicą, że tamtejsze służby obserwują to, co się dzieje w Polsce, i specjalnie próbują siać niepokój. Ale równie dobrze mogą to być na przykład przemytnicy – usłyszeliśmy od jednego z mundurowych.

Wizja uzbrojonych dywersantów, którzy mogą zaatakować od strony obwodu królewieckiego, jest realna. Taki atak wydarzył się miesiąc temu, gdy na granicy Łotwy z Białorusią grupa uzbrojonych i zamaskowanych mężczyzn próbowała przerzucić nielegalnych imigrantów na łotewską stronę granicy, grożąc przy tym łotewskim żołnierzom. Łotewska telewizja podała, że incydent wzięła na siebie grupa o nazwie „Czarne Rusy”, a jej akcję uznano za element operacji hybrydowej rosyjskich i białoruskich służb.

Czy grozi nam podobny atak? Na ile jest realny? Czy policja zadysponowała odpowiednie siły? 

Kilka dni temu burzę wywołało pismo zastępcy komendanta głównego policji Tomasza Michułki, który polecał wyposażyć policjantów z wydziałów prewencji m.in. w pistolety maszynowe. Nakazywał w dniach od 2 do 8 listopada utrzymać w pełnej gotowości do natychmiastowego wyjazdu „siły z oddziałów prewencji”. Dokument ujawniono w sieci, opisała go „Rz”. Policja zaprzeczyła, żeby podniesienie gotowości bojowej miało związek z wewnętrzną sytuacją polityczną, czyli sporem wokół Trybunału Konstytucyjnego. Twierdziła, że gotowość policjantów we wspomnianych dniach dotyczyła „aktualnych zagrożeń związanych z aktami sabotażu i dywersji”.

Tyle że – jak się okazuje – w rejon granicy przy obwodzie królewieckim skierowano niewielką liczbę funkcjonariuszy prewencji, w stosunku do pełnej obsady tego pionu, który ma być w gotowości. W dodatku oprócz prewencji – pionu złożonego z młodych policjantów, wykorzystywanych głównie do zabezpieczania imprez masowych, meczów i tym podobnych wydarzeń.

Czytaj więcej

Atak „Czarnych Rusów” na granicę Łotwy. „UE i NATO zawalą się”

Policja na czele obrony przed dywersją? To błąd w strategii bezpieczeństwa państwa

– Jeśli doniesienia o możliwych aktach dywersji i sabotażu ze strony Rosji są prawdziwe, to powierzenie policji roli głównego wykonawcy działań przeciwdywersyjnych jest błędem strategicznym. Osłabia zarówno zdolność odpowiedzi na zagrożenie, jak i bezpieczeństwo wewnętrzne państwa, a funkcjonariuszy naraża na utratę życia w zadaniach, do których nie zostali przeszkoleni i przygotowani – ocenia Tomasz Safjański, ekspert ds. bezpieczeństwa, profesor Akademii WSB, wicedyrektor Centrum Badań nad Bezpieczeństwem Transgranicznym. Wskazuje, że rosyjskie grupy dywersyjno-rozpoznawcze to wyszkolone formacje specjalne i paramilitarne, wyposażone w broń maszynową, granatniki, przeciwpancerne pociski kierowane, materiały wybuchowe i sprzęt do walki elektronicznej. – Policja, nawet pododdziały kontrterrorystyczne SPKP i BOA, dysponuje lekkim uzbrojeniem i opancerzeniem dostosowanym do zwalczania przestępczości cywilnej, więc w starciu ogniowym z taką grupą jej patrole zostałyby szybko rozbite – uważa Safjański.

Przy zwalczaniu grup dywersyjnych przyjmuje się, że ich skuteczna neutralizacja wymaga wielokrotnej przewagi sił, jak „10 do 1”, a liczy się nie tylko liczebność, ale też zdolność do osaczenia, odcięcia dróg odwrotu i prowadzenia rozpoznania w terenie. – Taką przewagę, wraz z mobilnością, wsparciem dronowym i sprzętem opancerzonym w rodzaju Rosomaków i BWP, mogą zapewnić Wojska Lądowe, WOT i Wojska Specjalne. Policjanci prewencji przygotowani do zadań porządkowych, takiej przewagi nie wytworzą – ocenia inny nasz rozmówca.

Wojsko na wspomnianym terenie jest, tyle że – jak słyszymy – swoją obecność w rejonie granicy tłumaczy prowadzonymi tam „ćwiczeniami”, które mają mieć działania odstraszające, a nie sytuacją nadzwyczajną.

– Trwają szkolenia Jednostek Wojsk Specjalnych w województwie warmińsko-mazurskim we współdziałaniu z innymi jednostkami Wojska Polskiego oraz Policji – powiedział nam ppłk Mariusz Łapeta, rzecznik Dowództwa Komponentu Wojsk Specjalnych.

Czytaj więcej

GROM na granicy z Rosją. Wywiad ostrzegł przed możliwymi działaniami dywersantów

Jak ustaliliśmy, w pobliżu granicy operują żołnierze różnych jednostek wojsk specjalnych: GROM, ale też NIL – posiadają drony, systemy łączności, jednostka AGAT, zajmuje się wsparciem i rozpoznaniem specjalnym. W ćwiczeniach i szkoleniu uczestniczą też zespoły uderzeniowe ABW. Żołnierze mogą poruszać się cywilnymi pojazdami, w mundurach polowych i cywilnych. Wojsko prosi, aby ich nie fotografować. – Takie działania mają na celu także odstraszanie potencjalnego przeciwnika – przyznaje jeden z naszych rozmówców. – Szczegóły ćwiczeń są objęte tajemnicą operacyjną – zaznacza ppłk Łapeta.

Trzy niezależne źródła „Rz” wskazują, że do tej pory nie doszło do naruszenia polskiej granicy z obwodem królewieckim.

Eksperci podają w wątpliwość tajną operację przeciwko sabotażystom. – Pismo wiceszefa KGP rozsyłane było do komendantów wojewódzkich oficjalnym kanałem, a wysyłane tą drogą już nieraz wypływały. Przy tajnej akcji zadbano by o inny kanał dystrybucji – uważają policjanci. – Potraktujmy to też jako działania wyprzedzające – mówi nam oficer służb.  

Eksperci wskazują na inne aspekty.

Nie ma ruchu po tamtej stronie granicy. W tym wariancie Rosja nie chce incydentu – uważa ekspert

Ppłk Maciej Korowaj, były oficer Służby Wywiadu Wojskowego, postanowił sprawdzić, co dzieje się po tamtej stronie granicy. W rosyjskich źródłach z tego tygodnia nie znalazł żadnego sygnału „o przemieszczeniach wojsk, zamknięciu stref przygranicznych ani nowych ograniczeniach dla ludności, które wskazywałyby na przygotowanie działań transgranicznych”.

Nie znalazłem w rosyjskich źródłach z tego tygodnia żadnego sygnału o przemieszczeniach wojsk, zamknięciu stref przygranicznych ani nowych ograniczeniach dla ludności, które wskazywałyby na przygotowanie działań transgranicznych

ppłk. Maciej Korowaj, były oficer Służby Wywiadu Wojskowego

– A zwykle pewne symptomy takich zbliżających się działań są, np. zamyka się okresowo granicę lub jakąś przestrzeń po to, żeby ludzie nie ingerowali w działania służb – tłumaczy nam ppłk Korowaj. Jak wskazuje, „uzbrojona grupa z obwodu byłaby zmianą metody, a zmiany metody zostawiają ślady, których w tym tygodniu w Kaliningradzie nie widać”. Ppłk Korowaj zauważa, że nie ma też reakcji Kremla ani MSZ na polską operację poza cytowaniem starszych wypowiedzi. Zwraca uwagę, że ostrzeżenie dotarło w tygodniu, w którym „zawieszono prezesa Trybunału Konstytucyjnego, prezydent zawrócił samolot i nocą wszedł do gmachu TK, a opozycja zapowiedziała wotum nieufności. Rosyjskie ośrodki czytają polską politykę uważnie i wiedzą, że w takim tygodniu każdy ruch sił specjalnych zostanie odczytany partyjnie”.

Maciej Korowaj stawia tezę, że w tym wariancie Rosja nie chce incydentu. „Incydent odparty przez przygotowane siły pokazałby państwo, które trafnie ocenia i reaguje. Rosja chce reakcji, po której nic nie następuje, bo dopiero pustka po ostrzeżeniu pozwala napisać, że rząd straszył dywersantami, by przykryć problem wewnętrzny. Pusty alarm nie jest tu skutkiem ubocznym. Jest produktem rosyjskiej operacji specjalnej” – podkreśla.

Ocenia, że zysk dla Rosjan jest trojaki. „Każde ostrzeżenie, po którym nic się nie dzieje, podnosi próg reakcji na następne. Każde podważa zaufanie do służby, która ostrzegała, a w państwie podzielonym tak jak dziś, to zaufanie staje się przedmiotem sporu partyjnego, więc służba przestaje być instytucją ponad podziałem. Każda widoczna koncentracja sił pozwala wreszcie zmierzyć czas przerzutu, skład i procedury sztabu. Rozpoznanie przez wywołanie reakcji jest najtańszym rozpoznaniem, jakie zna każda szanująca swoją pracę służba wywiadowcza” –  tłumaczy ppłk Korowaj.

Czytaj więcej

Polska wzmacnia granicę z Obwodem Kaliningradzkim

Prof. Tomasz Safjański podsumowuje: – Trudno oprzeć się wrażeniu, że alarm o rosyjskiej dywersji może służyć dwóm celom wewnętrznym: przykryciu błędnych decyzji i odwróceniu uwagi od sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, a także utrzymaniu władzy przez budowanie narracji zagrożenia, w której krytyka rządu wygląda na osłabianie państwa. To tylko hipoteza, ale władza, która chce ją rozwiać, powinna ujawnić, na jakich przesłankach oparto decyzje – zaznacza.

Zapytaliśmy BBN, czy Prezydent RP wydał postanowienie o użyciu Sił Zbrojnych do pomocy Policji lub Straży Granicznej na granicy z obwodem królewieckim? Nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Takie postanowienia we wrześniu 2021 r., gdy narastał kryzys migracyjny, wydał ówczesny prezydent RP Andrzej Duda. Postanowienie było niejawne i dotyczyło skierowania wojska do pomocy Straży Granicznej przy ochronie granicy z Białorusią. Wprowadzono też strefy ograniczonego ruchu przy granicy dla ludności cywilnej. Nic takiego nie stało się teraz w odniesieniu do działań przy granicy z Rosją. To również argument wskazujący na charakter szkoleniowy prowadzonych tam działań.

Przypomnijmy, że od jesieni 2021 r. Straż Graniczna przy wsparciu wojska i innych służb realizuje operację zabezpieczenia granicy z Białorusią. Działania te zostały wzmocnione po tym, gdy grupy migrantów wypychano siłą do Polski przez białoruskie służby. Z naszych ustaleń wynika, że całą granicę podzielono na trzy rejony A, B, C, które z kolei zostały podzielone na zgrupowania zadaniowe „Północ”, „Centrum”, „Południe”. Gospodarzem każdego z nich są inne jednostki wojskowe mające wsparcie m.in. oddziału specjalnego Żandarmerii Wojskowej lub kompanii szturmowej. Operację wspiera też komponent lotniczy. Dowódca operacji ma do dyspozycji kompanię dalekiego rozpoznania oraz elementy HUMINT, SIGINT (rozpoznanie radioelektroniczne UKF), CYBER oraz grupę wsparcia logistycznego. A także – grupę TACOM z bezzałogowymi statkami prowadzącymi rozpoznanie obrazowe. W odwodach były też wydzielone jednostki wojsk specjalnych.