Przed tygodniem grupa „Czarne Rusy” miała podjąć próbę przerzucenia na terytorium Łotwy 20 nielegalnych imigrantów.
Oświadczenie grupy „Czarne Rusy”: To był test dla Łotwy, który został oblany
Łotewskie wojsko i Ministerstwo Spraw Wewnętrznych kraju podają, że była to wyjątkowo agresywna próba naruszenia granicy przez nielegalnych imigrantów, którym towarzyszyła „uzbrojona i zamaskowana eskorta”.
Czytaj więcej
Ponad 1,6 tys. osób fizycznych i prawnych z Rosji znalazło się na liście nowych podmiotów objętych sankcjami, która została 12 października jednogł...
– Mężczyźni towarzyszący migrantom po stronie białoruskiej usiłowali przepchnąć ich na stronę Łotwy, kierując przy tym groźby w kierunku łotewskich żołnierzy – informował po incydencie minister spraw wewnętrznych Janis Dombrava.
Już po próbie przerzucenia nielegalnych imigrantów grupa zamaskowanych osób miała nielegalnie przekroczyć granicę. Zabrali oni kamery monitoringu łotewskich służb. Przed przybyciem łotewskich funkcjonariuszy udało im się wrócić na stronę Białorusi.
„To był test dla Łotwy, który został oblany. Wkrótce zobaczycie coś podobnego w innych częściach naszej granicy. Unia Europejska i NATO to kolos na glinianych nogach, który zawali się po naszym pierwszym ataku” – taki komunikat pojawił się w opublikowanym na kanale Telegram nagraniu grupy „Czarne Rusy”, która przyznała się do odpowiedzialności za incydent.
Członkowie grupy zapowiedzieli kontynuację działań sabotażowych wymierzonych w sąsiadów Białorusi.
„Czarne Rusy” działają prawdopodobnie pod kontrolą rosyjskich i białoruskich służb
Komentatorzy telewizji LTV ocenili, że pojawienie się takiej samozwańczej grupy to przykrywka dla operacji hybrydowych prowadzonych przez białoruskie i rosyjskie służby specjalne. Według szefa Centrum Eksperckiego NATO ds. Komunikacji Strategicznej w Rydze Janisa Sartsa, na Białorusi i w Rosji istnienie niezależnych od państwa grup tego typu jest niemożliwe. W jego ocenie to, co dzieje się na granicy, jest bezpośrednio powiązane z władzami Białorusi i Rosji. To, co obecnie robią, ma być „czystą operacją informacyjną”.
Rosjanie w krajach bałtyckich
Łotwa od kilku miesięcy zmaga się z coraz większą presją migracyjną na granicy wschodniej i rosnącą liczbą przypadków nielegalnego przekroczenia granicy. Latem granicę od strony Białorusi próbowało przekroczyć łącznie kilka tysięcy, a od początku roku już ponad 12 tys. osób (tyle, ile w całym 2025 r.).
Na początku października rząd Andrisa Kulbergsa przedłużył do końca roku zainicjowaną w sierpniu operację „Wilkołak” (łot. Vilkatis) wymierzoną w nielegalnych migrantów, pochodzących głównie z państw Afryki i Bliskiego Wschodu, którzy wykorzystują szlak białorusko-łotewski do przedostania się dalej na teren UE.