Według ustaleń Wirtualnej Polski, o których pisaliśmy we wtorek, żołnierze jednostki GROM zostali skierowani na granicę z obwodem królewieckim, aby monitorować sytuację i reagować na potencjalne zagrożenia. Informacje o możliwości pojawienia się w tym rejonie grup dywersyjnych miały przekazać polskim władzom Służba Wywiadu Wojskowego oraz służby wywiadowcze państw sojuszniczych.
Do sprawy w rozmowie z portalem zero.pl odniósł się gen. Roman Polko, były dowódca jednostki GROM.
Czytaj więcej
Polska wzmacnia ochronę granicy z Rosją. W rejon obwodu królewieckiego skierowano żołnierzy elitarnej jednostki GROM - informuje WP.pl. Służby obaw...
Gen. Polko: Już wcześniej mówiłem, że GROM nie może być wyłącznie gaśnicą do użytku zewnętrznego
Jak podkreślił gen. Polko, „od 26 lat nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o możliwości użycia jednostki GROM na terenie kraju”.
– Już wtedy mówiłem, że GROM nie może być wyłącznie gaśnicą do użytku zewnętrznego. Jeżeli jest pożar w domu, musi mieć możliwość działania tutaj, a nie ma tej możliwości – powiedział wojskowy w rozmowie z zero.pl. – Dzisiaj jest taka sytuacja prawna, że w warunkach pokoju, a w takich jesteśmy, jednostki wojskowe nie mogą działać na terenie kraju i być dowodzone przez dowódców wojskowych, którzy znają specyfikę ich działania, musi nimi dowodzić policjant albo dowódca ze Straży Granicznej, podlegający pod MSWiA, który nie ma pojęcia o tym, jaką taktykę wykorzystują, jakie zdolności mają i w jaką broń i wyposażenie są uzbrojeni – dodał.
Generał zaznaczył, że „jednostka GROM jako jednostka dywersyjna jest predestynowana do prowadzenia działań przeciwdywersyjnych”. – Jednostka antyterrorystyczna potrafi prowadzić działania w jedną i drugą stronę. W tej chwili to, co GROM może realizować to rozpoznanie specjalne – wskazał.
– Brytyjski SAS (Special Air Service – przyp. red), aby realizować takie działania, w czasie pokoju, na terenie kraju, przeszedł specjalne trzymiesięczne szkolenie. Szwadron realizujący te zadania poznał specyfikę i ograniczenia czasu pokoju, aby nie podpaść pod prokuratora. W działaniach różniących się od działań wojennych należy uznawać pewną specyfikę – dodał generał.
Kultura organizacyjna i eliminowanie słabych ogniw. W czym tkwi siła GROM-u?
– Udało się wyrwać GROM z biurokratycznych i absurdalnych procedur, które często blokowały żołnierzy. Swoje zdolności mogli pokazać w jednostce o innej kulturze organizacyjnej, GROM ma swobodę działania. To nie jest tak, że jak przejdziesz selekcję, to resztę lat służby nic nie musisz robić. To jest wejściówka do GROM. Żołnierz musi rozwijać zdolności i je utrzymać – zaznaczył gen. Roman Polko.
Były dowódca jednostki wskazał także, w czym tkwi siła GROM-u. – W tym że jest odpowiedni klimat organizacyjny w jednostce. Ludzie kontrolują siebie nawzajem. Tam nie ma drogi na skróty, na łatwiznę, jak ktoś obija się, niedoskonali się, to sami koledzy go wyrzucają. Świadomość, że pójdą na misję bojową powoduje, że nie chcą dopuścić, żeby ich partnerem w zespole był ktoś, kto jest cwaniakiem, leniem, albo jest niedoszkolony, bo przez niego można stracić życie – powiedział generał Polko w rozmowie z zero.pl.
Czytaj więcej
Szkolenie strzeleckie, nauka pierwszej pomocy oraz zajęcia dotyczące systemu obronnego państwa – to niektóre z założeń projektu ustawy, który trafi...
GROM na granicy z Rosją. Wywiad ostrzegł przed możliwymi działaniami dywersantów
Rząd skierował do północno–wschodniej Polski, w rejon granicy z obwodem królewieckim, żołnierzy elitarnej jednostki specjalnej GROM – informuje Wirtualna Polska. Ich zadaniem jest monitorowanie sytuacji i przeciwdziałanie ewentualnym akcjom dywersyjnym. Jednym z rozpatrywanych scenariuszy jest próba nielegalnego przekroczenia granicy państwowej przez uzbrojone grupy. Służby biorą również pod uwagę możliwość przeprowadzenia aktów sabotażu.
Jak podaje WP, w ostatnich dniach do niepokojących incydentów doszło również na Łotwie, gdzie uzbrojeni wojskowi bez oznaczeń identyfikacyjnych przepychali migrantów przez granicę. Mieli oni przedstawiać się jako członkowie organizacji Czarna Ruś. Podobne zdarzenia odnotowano także w fińskiej Karelii.
Według ustaleń Wirtualnej Polski żołnierze GROM zostali skierowani na granicę z obwodem królewieckim, aby monitorować sytuację i reagować na potencjalne zagrożenia. Informacje o możliwości pojawienia się w tym rejonie grup dywersyjnych miały przekazać polskim władzom Służba Wywiadu Wojskowego oraz służby wywiadowcze państw sojuszniczych.
W poniedziałek, 2 listopada, komendant główny policji, gen. insp. Marek Boroń, potwierdził w rozmowie z RMF FM utworzenie specjalnego sztabu koordynującego działania służb w województwach warmińsko–mazurskim i podlaskim. Centrum dowodzenia operacją znajduje się w Komendzie Głównej Policji, a w działania zaangażowano również komendy wojewódzkie w Olsztynie i Białymstoku.
Jak wyjaśnił Boroń, operacja ma bezpośredni związek z aktualnymi zagrożeniami, w tym możliwością przeprowadzenia aktów dywersji i sabotażu oraz działalnością służb państw wschodnich. Głównym zadaniem funkcjonariuszy jest zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom terenów przygranicznych, ochrona wybranych obiektów i zapobieganie potencjalnym incydentom.