Prace sejmowej komisji śledczej badającej legalność i celowość wykorzystania oprogramowania szpiegowskiego Pegasus zbliżają się do finału. Jak ustaliło Radio ZET, publikacja końcowego dokumentu planowana jest przed wakacjami. Choć pierwotne zapowiedzi polityków sugerowały pełną jawność i ujawnienie szczegółowych list osób zaangażowanych w proceder oraz inwigilowanych, ostateczny kształt raportu będzie znacząco ograniczony przez klauzule tajności.

Służby blokują jawność raportu ws. Pegasusa

Głównym powodem, dla którego nie poznamy pełnej treści dokumentu, jest brak zgody instytucji odpowiedzialnych za wytworzenie materiałów źródłowych na ich odtajnienie. Przewodnicząca komisji Magdalena Sroka w rozmowie z portalem RadioZET.pl potwierdziła, że najistotniejsze dowody ukazujące kulisy stosowania systemu szpiegowskiego zostaną umieszczeni w części niejawnej. Sejmowej komisji udało się odtajnić jedynie ograniczoną pulę dokumentów, które zasilą jawną część sprawozdania.

Czytaj więcej

Afera, która uderza w Zełenskiego. Były szef jego biura miał radzić się u wróżki

Raport komisji ds. Pegasusa. Zabraknie kluczowych nazwisk i listy ofiar

Wbrew wcześniejszym deklaracjom polityków Koalicji Obywatelskiej, w jawnym raporcie nie pojawi się lista osób wydających nielegalne decyzje ani funkcjonariuszy, którzy bezpośrednio obsługiwali system. Magdalena Sroka przekazała, że w tej sprawie Prokuratura Krajowa prowadzi odrębne śledztwo, w którym zarzuty mieli już usłyszeć pierwsi funkcjonariusze. Są to osoby wykonujące czynności operacyjne m.in. wobec Jacka Karnowskiego.

W raporcie zabraknie również pełnego wykazu osób inwigilowanych. Prokuratura Krajowa odmówiła przekazania takiego zestawienia komisji śledczej. Z danych udostępnionych wcześniej przez Prokuratora Generalnego Adama Bodnara wynika, że system został użyty wobec 578 osób, z czego najwięcej przypadków (162) odnotowano w 2021 r. Uwagę zwraca jednak również problem „ofiar pośrednich”. Pegasus umożliwiał pobieranie danych od osób trzecich, które komunikowały się z bezpośrednim celem ataku. W praktyce liczba osób poszkodowanych może więc być znacznie większa. Wiadomo, że w jawnym dokumencie znajdą się jedynie nazwiska szefów służb odpowiedzialnych za wdrożenie narzędzia bez wymaganej akredytacji. Komisja zapowiada też złożenie zawiadomień do prokuratury wobec kilku kolejnych osób.

Czytaj więcej

PiS proponuje zakaz działalności kryptowalutowej w Polsce. Ustawa trafiła do Sejmu

Problemy z certyfikatami członków komisji ds. Pegasusa

Dodatkowym wyzwaniem wewnątrz samej komisji okazał się brak pełnego dostępu do materiałów ściśle tajnych dla części jej członków. Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego nie wydała stosownych certyfikatów posłom Przemysławowi Wiplerowi z Konfederacji oraz Sławomirowi Ćwikowi z Polski 2050.

Jak potwierdziła Magdalena Sroka, poseł Wipler mógł uczestniczyć w posiedzeniach niejawnych wyłącznie do poziomu klauzuli „tajne”, co gwarantuje mu ustawa o wykonywaniu mandatu posła. Nie brał jednak udziału w spotkaniach o najwyższym stopniu utajnienia. Z kolei poseł Ćwik potwierdził, że jego procedura weryfikacyjna w ABW wciąż trwa, przez co będzie mógł wziąć udział w głosowaniu wyłącznie nad jawną częścią końcowego raportu.

Jak działał system Pegasus?

Sejmowa komisja śledcza bada działania operacyjne podejmowane z wykorzystaniem izraelskiego oprogramowania firmy NSO Group w latach 2015–2023. System ten pozwalał na całkowite przejęcie kontroli nad smartfonem bez wiedzy użytkownika. Zakup narzędzia jesienią 2017 r. o wartości 25 milionów złotych został sfinansowany ze środków Funduszu Sprawiedliwości.