Roman M. w sierpniu 2006 r., będąc pijany (2,58 promila), wszczął awanturę w domu i groził śmiercią domownikom. Jego matka powiadomiła policję. Na miejsce przybyło trzech funkcjonariuszy.
Podczas interwencji mężczyzna został powalony na podłogę. Kiedy nie dał założyć sobie kajdanek, uderzono go pałką w brzuch, a potem m.in. dostał kilka kopniaków w okolice ud i brzucha. Dopiero kiedy się uspokoił, założono mu kajdanki. Nie był jednak zdolny wstać o własnych siłach. Do radiowozu został zaciągnięty przez policjantów i przewieziony do szpitala. Policjanci nie poinformowali lekarza o okolicznościach obrażeń.
W szpitalu rozpoznano u Romana M. m.in. perforację jelita cienkiego z wstrząsem krwotocznym, co spowodowało niewydolność wielonarządową, wtórne zapalenie otrzewnej oraz konieczność usunięcia części jelita cienkiego i znacznej części jelita grubego. Zdaniem biegłego doznał on trwałego (60 proc.) uszczerbku na zdrowiu.
Sąd Rejonowy w Giżycku za narażenie Romana M. na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz trwałego kalectwa skazał dwóch funkcjonariuszy policji na karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania oraz grzywnę. Zasądził od obu solidarnie na rzecz pokrzywdzonego 15 tys. zł nawiązki.
Sąd Okręgowy w Olsztynie w procesie cywilnym uznał, że zostały spełnione przesłanki odpowiedzialności pozwanego Skarbu Państwa, reprezentowanego przez komendanta wojewódzkiego policji w Olsztynie, za bezprawne działania funkcjonariuszy.
Sąd nie podzielił argumentów policji o przyczynieniu się Romana M. do powstania lub zwiększenia szkody. Wskazał, że skoro funkcjonariusze wiedzieli, iż jest on pod wpływem alkoholu i zachowuje się agresywnie, powinni od razu założyć mu kajdanki. Wykroczyli daleko poza dopuszczalne granice użycia siły fizycznej.
Z takim zachowaniem policjantów Roman M., stawiając czynny opór, nie mógł się liczyć. Nie można zatem przyjąć, że nie podporządkowując się poleceniom funkcjonariuszy, przyczynił się choćby pośrednio do szkody. A nawet gdyby uznać, że w jakimś stopniu przyczynił się do jej powstania, rozmiar krzywdy, której doznał, oraz związane z tym okoliczności nie mogą być podstawą do zmniejszenia należnego odszkodowania.
Policja ma zapłacić poszkodowanemu 105 tys. zł zadośćuczynienia, 1076 zł odszkodowania i 500 zł renty wyrównawczej.
Wyrok utrzymał Sąd Apelacyjny w Białymstoku, korygując jedynie wysokość renty do 300 zł (sygnatura akt: I ACa 95/13).