W sobotę pielęgniarki z całego kraju wyraziły solidarność z pielęgniarkami ze szpitala św. Jadwigi w Rzeszowie, dołączając do manifestacji, która przeszła przez miasto. Walkę o przywrócenie niesłusznie zwolnionych działaczek zakładowych organizacji związkowych i zaliczenie należnych pieniędzy z tzw. zembalowego (4x400 zł brutto) do podstawy wynagrodzenia wspiera także Ogólnopolski Związek Zawodowy Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

– Kontrola Ministerstwa Zdrowia w Klinicznym Szpitalu Wojewódzkim im. św. Jadwigi wykazała, że 1,9 mln zł z „zembalowego" zamiast do podstawy wynagrodzenia zostało przeznaczone na nadgodziny czy dodatki funkcyjne. Tymczasem dyrektor nie tylko nie zastosował się do wskazań ministerstwa, ale jeszcze zwolnił dwie pielęgniarki – działaczki związkowe, które upominały się o sprawiedliwy podział środków – tłumaczy przewodnicząca OZZPiP Krystyna Ptok.

Czytaj także: Brakuje pielęgniarek, szpitale naruszają prawo próbując zaradzić niedoborom

Przypomina, że paragraf 2 porozumienia zawartego w lipcu 2018 r. z ministrem zdrowia zakłada, że w sytuacji niepokojów społecznych do rozwiązania problemu powinien włączyć się zarówno minister, jak i strona społeczna. – Tymczasem, mimo że zarówno zarząd szpitala, jak i samego województwa należy do partii rządzącej, stronie rządowej do tej pory nie udało się nic zrobić w sprawie bezprawnie zwolnionych pielęgniarek – zauważa Krystyna Ptok.

I dodaje, że jeżeli resort nie zainterweniuje, OZZPiP uzna to za zerwanie warunków porozumienia.

– A tylko przestrzeganie jego postanowień sprawia, że związek może zagwarantować spokój społeczny w skali ogólnopolskiej – tłumaczy Krystyna Ptok.