Zaplanowany strajk odbędzie się pod nazwą "Protest lekarzy - w ochronie zdrowia pacjentów". Jak wskazano w otwartym liście skierowanym do lekarzy oraz lekarek protest jest publicznym apelem do wszystkich polityków w Polsce i jest wyrazem sprzeciwu na "bylejakość w zarządzaniu ochroną zdrowia".
Autorzy listu wskazali, że to oni jako lekarze każdego dnia mierzą się z problemami systemowymi i ich ignorowaniem - ochrona zdrowia MUSI stać się kluczowym punktem programów politycznych na te wybory (pisownia oryginalna), podkreślono w treści listu.
Najważniejszym postulatem jest wycofanie wszystkich "szkodliwych i bezprawnych zmian w wypisywaniu recept wprowadzonych przez Adama Niedzielskiego" byłego ministra zdrowia, który rozpoczął walkę z tzw. receptomatami, czyli internetowymi platformami do wystawiania recept, ale jednocześnie miał utrudnić wykonywanie pracy i opiekę nad pacjentami pozostałym lekarzom.
Pozostałe postulaty to:
1. jakości kształcenia – jej degradacja w ostatnich latach jest skrajnie niebezpieczna i niezgodna z prawem. Wypuszczanie na rynek nieprzygotowanych lekarzy stwarza zagrożenie dla pacjenta. Jest żerowaniem na ambicjach i marzeniach młodych ludzi. Nie ma zgody na szkoły zawodowe i uczelnie techniczne bez zaplecza dydaktycznego, infrastruktury i warunków do prowadzenia kierunku lekarskiego.
2. jakości pracy – nie zgadzamy się na zakopanie nas biurokracją oraz łatanie systemowych dziur kosztem zdrowia personelu medycznego. W szpitalach monospecjalistycznych nierzadko zdarza się, że rezydent na dyżurze ma pod sobą 300 pacjentów - to nie jest bezpieczne ani dla pacjenta, ani dla lekarza. Żądamy wprowadzenia norm zatrudnienia dla lekarzy w przeliczeniu na pacjenta.
3. jakości systemu – pracujemy w niedofinansowanym systemie, na który polskie państwo przeznacza jeden z najmniejszych odsetków PKB w Europie. W tak niedofinansowanym systemie nie jestesmy w stanie właściwie i nowocześnie pomagać naszym pacjentom. Żądamy by 8% PKB było przekazywane na ochronę zdrowia.
Na koniec przekazano iż zmiany powinny zostać zrealizowane bez względu na ostateczny wynik najbliższych wyborów.