Do tej pory do Inspekcji Pracy wpłynęło 336 skarg na nowe stawki najniższych wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Dotyczyły 32 podmiotów – poinformowało Ministerstwo Zdrowia. To niewiele, biorąc pod uwagę, że z ankiety Związku Powiatów Polskich, którą wypełnili zarządzający 195 placówkami prowadzonymi przez samorządy, wynika, że aż 145 z nich nie będzie w stanie sfinansować ustalonych ustawowo podwyżek dla pracowników. Chodzi o nowelizację ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych zatrudnionych w podmiotach leczniczych. Nowe stawki wynagrodzeń obowiązują od 1 lipca.

Pomoc dla placówek

– Już dwa śląskie szpitale zgłosiły, że w październiku, najpóźniej w listopadzie, mogą ogłosić upadłość – podkreślił prezes zarządu Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego Władysław Perchaluk na posiedzeniu senackiej Komisji Zdrowia.

Resort zdrowia zapowiedział nowe rozwiązania, które mają pomóc placówkom. Podniesione mają zostać wyceny świadczeń na szpitalnych oddziałach ratunkowych, izbach przyjęć, internie oraz nocnej i świątecznej opiece zdrowotnej – od 1 października na podstawie szacunków, a docelowo od 1 stycznia 2023 r. W ministerstwie trwają też prace nad innym rozwiązaniem, które ma zostać zaprezentowane po 15 września i  wejść w życie z początkiem października. Nie podano jednak żadnych szczegółów.

O tym, jak dramatyczna jest sytuacja szpitali powiatowych, mówiono wiele.

Czytaj więcej

Zmiany w szpitalach nie poprawią dostępności świadczeń

– W Warszawie na dziesięć szpitali aż w pięciu zabrakło środków na podwyżki. Podpisywaliśmy aneksy do umów z  NFZ pod przymusem chwili. W żadnym szpitalu nie zostało pieniędzy na wzrost wynikający z inflacji – mówiła Renata Kaznowska, wiceprezydent m.st. Warszawy.

– Na Śląsku szpitali z problemami jest ponad 20. Dyrektorom zbrakło od kilkudziesięciu do kilkuset tysięcy złotych, nie uwzględniając inflacji. Zaczął się odpływ personelu.

– Składają wypowiedzenia – mówił Władysław Perchaluk. I dodał, że są też problemy z opieką długoterminową, paliatywną.

Potwierdziła to Mariola Łozińska z Naczelnej Izby Pielęgniarek i Położnych.

– Ofiarą ustawy padły podmioty świadczące długoterminową opiekę domową i zatrudniające pielęgniarki na umowę o pracę. Opieka długoterminowa w Polsce przestanie funkcjonować, jeśli w ciągu miesiąca się nic nie zmieni –podkreślała Łozińska.

No i mamy kryzys

– Rzadko uchwalona ustawa wzbudza tyle kontrowersji. Spowodowała chaos, wręcz kryzys. Większość dyrektorów szpitali nie jest w stanie zrealizować ustawy – mówiła Beata Małecka-Libera, przewodnicząca senackiej Komisji Zdrowia. Dodała, że Piotr Bromber, wiceminister zdrowia odpowiedzialny za projekt ustawy, przekonywał wcześniej, iż pieniędzy nie zabraknie.

Planowane przez resort zdrowia to kolejny sposób na poprawę sytuacji związanej z  wejściem od lipca nowelizacji. Choć po apelach dyrektorów szpitali – głównie powiatowych – Narodowy Fundusz Zdrowia przeznaczył w sierpniu dodatkowe 350 mln zł na podwyżki. Nowelizacja ustawy obejmuje osoby zatrudnione w ramach umowy o pracę w podmiotach leczniczych. Zgodnie z przyjętymi przez ministerstwo szacunkami dotyczy ona blisko 500 tys. osób. Jednak, jak podkreślają przedstawiciele szpitali, po podwyżki zgłaszają się także osoby zatrudnione na podstawie umów cywilnoprawnych.

– W naszym związku jest 30 szpitali. Brakuje nam prawie 20 mln zł w skali miesiąca – podkreślał Remigiusz Pawelczak, prezes Zarządu Wielkopolskiego Związku Szpitali Powiatowych.