Hasłami protestu przedstawicieli wszystkich zawodów medycznych, który rozpocznie się w sobotę o godz. 12, są: „Szacunek, bezpieczeństwo, dostępność”.

– W tych trzech hasłach zawierają się wszystkie nasze postulaty. Szacunek to podwyżki, i to godziwe, a nie w wysokości 19 zł brutto, jak te zagwarantowane lekarzom specjalistom przez ostatnią nowelizację ustawy o miminalnych wynagrodzeniach w ochronie zdrowia, a także dotrzymywanie obietnic i brak propagandy w komunikowaniu rzeczywistości – tłumaczy dr Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Dodaje, że bezpieczeństwo zarówno pacjentom, jak i lekarzom zapewnić mają przepisy o zniesieniu odpowiedzialności karnej za nieumyślne błędy medyczne, czyli no fault. Ten zaproponowany w ministerialnym projekcie ustawy o jakości nie ma bowiem z no fault nic wspólnego. Zdaniem dr. Michała Bulsy z Komisji Młodych Lekarzy Naczelnej Rady Lekarskiej rozwiązania zaproponowane przez rządzących to „wydmuszka, która nie będzie działała”.

W projekcie brak odniesień do kodeksu karnego, natomiast anonimowość medyków zgłaszających zdarzenia niepożądane jest tylko pozorna. Zdaniem protestujących nie gwarantuje także bezpieczeństwa pacjentowi, bo szybka ścieżka odszkodowawcza za błędy medyczne to nie wszystko – chorujący mają też prawo do wypoczętego lekarza i nowoczesnych terapii. – Trzeci postulat – o dostępności – dotyczy nie tylko skrócenia kolejek, ale optymalnego wykorzystania czasu lekarzy poprzez zmniejszenie obciążenia biurokratycznego – mówi Łukasz Jankowski.


Czytaj więcej

Minister Niedzielski: farmaceuci nie będą protestować 11 września

Z kolei Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, tłumaczy, że resort zdrowia odmawia rozmów z najbardziej reprezentatywnym związkiem zawodowym w zespole trójstronnym do spraw zdrowia. Zamiast z Forum Związków Zawodowych, którego częścią jest OZZPiP, minister rozmawiał z NSZZ Solidarność i OPZZ, nieskupiąjącymi organizacji pracowników medycznych.


Jak tłumaczy dr Krzysztof Bukiel, przewodniczący Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL), czynnikiem, który zdecydował o proteście, było odrzucenie przez posłów koalicji rządzącej senackiej poprawki do noweli ustawy o płacach minimalnych. Tłumaczy, że poprawki Senatu zawierały ustalone z przedstawicielami zawodów medycznych współczynniki pracy decydujące o wysokości podwyżki, choć niższymi niż wcześniej proponowane przez przedstawicieli poszczególnych zawodów. Miały być „gestem dobrej woli” strony społecznej, ale nawet on został przez ministra odrzucony. – Odrzucenie tego strony społecznej zostało odebrane jako wypowiedzenie wojny – tłumaczy dr Bukiel.


Wczoraj podczas Forum Ekonomicznego w Karpaczu miało dojść do rozmów ministra z komitetem protestacyjnym. Ze strony ministerstwa nie padły jednak żadne deklaracje, więc medycy podtrzymują protest. 11 września z placu Krasińskich pod Sejm przemaszerują z nimi pacjenci, pracownicy niemedyczni szpitali oraz rolnicy.