Jak się można jednak domyślać, to właśnie ten nowy resort ma wykonać zadanie, o którym mówił w Sejmie Donald Tusk: kontynuować odchudzanie administracji państwowej. Tyle że, po pierwsze, nie ma czego kontynuować, bo przez ostatnie cztery lata administracja nie chudła, lecz szybko puchła. A po drugie, teraz jej przerost będzie się zwalczać... powołując kolejny resort i zatrudniając kolejnych urzędników.
Zwolennicy powołania kolejnego ministerstwa będą przekonywać, że nowy resort uporządkuje kompetencje dotychczasowych i przejmie departamenty z istniejących dotąd – kilka zadań z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, kilka z Infrastruktury itd. Problem polega na tym, że nie sposób nie odnieść wrażenia, iż nowa struktura i jej kompetencje zostały stworzone tylko po to, aby uhonorować Michała Boniego jakimś samodzielnym resortem.