Reklama

Michał Boni, minister od cyfryzacji - Szułdrzyński

Równoczesna zapowiedź wielkich oszczędności w budżecie państwa i powołanie do życia nowego ministerstwa wygląda na sprzeczność. Albo – zgodnie ze słowami premiera z piątkowego exposé – wszyscy oszczędzają solidarnie, albo jedni oszczędzają, gdy inni powołują osobny resort.
Google Ustaw „Rzeczpospolitą” jako swoje ulubione źródło informacji w Google
Reklama
Reklama
Reklama

Jak się można jednak domyślać, to właśnie ten nowy resort ma wykonać zadanie,  o którym mówił w Sejmie  Donald Tusk: kontynuować odchudzanie administracji państwowej. Tyle że, po pierwsze, nie ma czego kontynuować, bo przez ostatnie cztery lata administracja nie chudła, lecz szybko puchła. A po drugie, teraz jej przerost będzie się zwalczać... powołując kolejny resort i zatrudniając kolejnych urzędników.

Zwolennicy powołania kolejnego ministerstwa będą przekonywać, że nowy resort uporządkuje kompetencje dotychczasowych i przejmie departamenty z istniejących dotąd – kilka zadań z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, kilka z Infrastruktury itd. Problem polega na tym, że nie sposób nie odnieść wrażenia, iż nowa struktura i jej kompetencje zostały stworzone tylko po to, aby uhonorować Michała Boniego jakimś samodzielnym resortem.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama