W Opolu, Gdyni, Krakowie, Łodzi, Lublinie i Rzeszowie, tak jak w wielu innych miastach w Polsce, rodzice wnoszą stałą opłatę za pobyt dziecka w żłobku. Wojewódzkie sądy administracyjne już kilka razy orzekały jednak, że taki sposób naliczania jest niezgodny z prawem. Mimo to w większości miast wciąż obowiązują uchwały rad gmin przewidujące ryczałtowe czesne.
Już w październiku opłatami na żłobki ma się zająć Naczelny Sąd Administracyjny. Może się okazać, że prawie wszystkie gminy będą musiały zmienić sposób naliczania i zwracać uiszczone przez ostatnie półtora roku opłaty.
– Zaskarżyliśmy warszawską uchwałę do WSA. Sąd uznał ją za nieważną. Wyrok nie jest jednak prawomocny. Miasto złożyło skargę kasacyjną. Jeśli orzeczenie w drugiej instancji będzie dla nas korzystne, możliwe, że złożymy pozew zbiorowy o zwrot pieniędzy – zapowiada Małgorzata Lusar ze Stowarzyszenia Głos Rodziców.
Każdy, kto wnosił opłaty na podstawie – jego zdaniem – niezgodnej z prawem uchwały, może wezwać gminę do usunięcia naruszenia. W razie braku odpowiedzi lub odmowy należy zaskarżyć uchwałę do WSA. Gdy sąd stwierdzi jej nieważność, następnym krokiem jest wytoczenie procesu cywilnego o zwrot wpłaconego czesnego.
Pozwów o zwrot opłat nie muszą się obawiać gminy w woj. dolnośląskim. Tamtejszy wojewoda uważał opłaty stałe za niezgodne z prawem.
– Większość gmin w naszym województwie ustala więc należność przez określenie opłaty za każdą rozpoczętą godzinę – mówi Karolina Małecka z Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Według wojewody stawka za pobyt w żłobku nie powinna być stała. Rodzic dziecka, które przebywa w placówce sześć godzin, korzysta mniej z jego świadczeń niż rodzic, który oddaje swoje dziecko na osiem godzin.