Od piątku 11 września gminy mają nowe narzędzie walki z nadmiarem reklam. Tego dnia wchodzi w życie tzw. ustawa krajobrazowa. Wiele miast jednak już od dawna przygotowuje się do zmian, jakie wprowadzają nowe przepisy.
Co się zmieni
Ustawa krajobrazowa daje radom gmin prawo do określania w formie uchwał, gdzie i jakie reklamy można umieszczać, jakie mają mieć gabaryty, a także z jakich materiałów budowlanych mogą być wykonywane.
Taka uchwała będzie miała charakter prawa miejscowego. Na terenie objętym uchwałą w sprawie reklam gminy będą mogły pobierać opłatę od posiadaczy nośników reklamowych oraz od właścicieli i użytkowników wieczystych nieruchomości, na których się one znajdują.
Zwolnione z opłat mają być reklamy niewidoczne z przestrzeni dostępnych publicznie, szyldy oraz informacje o charakterze religijnym.
Co bardzo istotne – ustawa wprowadza wysokie grzywny za umieszczanie reklam niezgodnych ze wspomnianą uchwałą. Mają one wynieść 40-krotność opłaty reklamowej. Do tej pory łamanie prawa w tym zakresie nie wiązało się z żadną konsekwencją finansową.
– To bardzo dobre rozwiązania – uważa Tomasz Piotrowski z Urzędu Miasta Łodzi. – Nareszcie gminy będą mogły uporządkować przestrzeń publiczną – wskazuje.
Projekty już opracowano
Duże aglomeracje już od wielu miesięcy pracują nad swoimi kodeksami reklamowymi. Należą do nich m.in. Łódź, Warszawa i Kraków.
– Po wejściu w życie uchwały nie będzie już można zawieszać reklam – jak to się dzieje obecnie – tam, gdzie się chce, ale tylko w jasno wskazanych miejscach – zapowiada Wojciech Wagner z warszawskiego ratusza.
Z centrum stolicy mają zniknąć m.in. reklamy wielkoformatowe. Pozostaną mniejsze, umieszczane na słupach reklamowych.
Im dalej od centrum, tym rygory będą mniejsze.
W Łodzi kodeks ma objąć drogi wylotowe z miasta, drogi krajowe oraz centrum.
– Na ul. Piotrkowskiej i w jej okolicach nie będzie można umieszczać żadnych reklam, a przy drogach będzie ich znacznie mniej – zapowiada Tomasz Piotrowski. – Jednocześnie planujemy wzorem Krakowa czy Wrocławia stworzyć na Piotrkowskiej i w jej okolicach park kulturowy.
Z kolei Kraków nie chce zdradzać szczegółów swojego projektu.
– Jedyne, co mogę powiedzieć, to to, że inwentaryzujemy wszystkie reklamy w mieście, sprawdzamy, jakiego rodzaju mamy nośniki – ujawnia Filip Szatanik.
Łódź i Warszawa na razie planują ustalać opłaty według maksymalnych stawek.
W Warszawie za nośnik trzeba będzie zapłacić 2,5 zł, a za każdy metr kwadratowy powierzchni ekspozycyjnej reklamy – 20 gr. Tym samym za hipotetycznie legalną wielkoformatową reklamę w centrum Warszawy trzeba będzie zapłacić miesięcznie 3 tys. zł. Gdyby jednak taka reklama była nielegalna, to kara wyniosłaby już 120 tys. zł.
– Największy mankament tej ustawy jest taki, że przewiduje ona aż 12-miesięczny okres dostosowawczy dla istniejących już nośników reklamowych. To zdecydowanie za długo – uważa Tomasz Piotrowski.
Koniec patologii
Do tej pory nie było przepisów, które kompleksowo regulowałyby te zagadnienia. Gminy korzystały głównie z przepisów prawa budowlanego dotyczących samowoli.
– Cóż z tego, że udawało się doprowadzić do wydania przez powiatowego inspektora nadzoru budowlanego nakazu rozbiórki nośnika. Firma reklamowa natychmiast odwoływała się do wojewódzkiego inspektora nadzoru, a później do sądu administracyjnego – tłumaczy Wojciech Wagner. – Skutek jest taki, że po kilku latach batalii sądowych nośnik w końcu zostaje rozebrany, ale nieuczciwy przedsiębiorca i tak zdąży już dobrze zarobić.
podstawa prawna: ustawa z 24 kwietnia 2015 r.
DzU z 10 czerwca, poz. 774