Dyskusję ostatnich dni zdominowało pytanie, skąd w wyborach samorządowych wzięło się tyle głosów nieważnych. Pozostanie bez odpowiedzi, dlatego że kodeks wyborczy nie przewiduje podawania w protokołach z głosowania informacji o przyczynie ich nieważności. Wyjątek ustawodawca zrobił dla wyborów wójtów, burmistrzów, prezydentów miast. Z protokołów dokumentujących senackie prace nad projektem kodeksu wyborczego możemy jedynie się domyślać, że wykreślenie wymogu podawania w protokołach przyczyn nieważności głosów było najprostszym sposobem ujednolicania różnorakich rozwiązań obowiązujących w tym względzie w poprzednich pięciu ordynacjach wyborczych. W konsekwencji o przyczynach nieważności głosów oddanych w wyborach do rad i sejmików dowiemy się tylko tam, gdzie sądy rozpatrywać będą protesty wyborcze.
Niespójne przepisy
Ta metoda ujednolicania zasad spowodowała również niespójność przepisów kodeksu chociażby z ustawą o pracownikach samorządowych.
– Z kodeksu wynika, że wójtem może zostać osoba skazana na grzywnę za przestępstwo umyślne ścigane z oskarżenia publicznego, a z ustawy o pracownikach samorządowych, że z takim wójtem nie może zostać nawiązany stosunek pracy w urzędzie gminy – wskazuje Stanisław Bułajewski z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. – Z pewnością sądy będą miały dużo pracy z rozwikłaniem tych problemów – dodaje.
Problem z protestami
Przed podobnym problemem staną sądy, do których zaczną wpływać protesty na wybór wójta (burmistrza, prezydenta miasta).
– Brak odesłania do odpowiedniego stosowania przepisów o protestach wyborczych do wyborów wójtów oznacza, że sprawy te nie mogą być rozpoznawane w szczególnym, nieprocesowym trybie stworzonym w kodeksie wyborczym – mówi Stefan Płażek z Uniwersytetu Jagiellońskiego. – W konsekwencji mogą być one wnoszone w każdym terminie, a do ich rozpoznawania należy stosować tryb procesowy z kodeksu postępowania cywilnego – dodaje.